No tutaj to ja wtopiłem R1 na całego. Walcząc o P2 z Bartkiem przepuściłem 2 zawodników myśląc, że jestem dublowany... Zamieszanie wprowadził jadący szybciej "Briggs", który wyprzedził nas o 1 okrążenie. Sędziowie długo machali niebieską i myslałem, że mam puścić kolejnych, a później nie podejmowałem walki myśląc, że z jakiegoś powodu nie każą mi zjechać z toru. Po prostu brak słów i szkoda, bo na tym torze mój sprzęt daje radę.
W R2 "Briggs" nie jadący o punkty rodzielił mnie i Bartka na szybkim łuku w takim momencie, że z 2 m dystansu zrobiło się kilkanaście. A walka znowu była zacięta i były szanse na dobrą pozycję. Na szczęście w Radomiu Lukas już się pilnował, żeby nie wprowadzać zamieszania. Ale i tak szanse unicestwiła awaria
Bardzo miło wspominam możliwość przetestowania karta World Formula, a jeszcze więcej adrenaliny dostarczyła jazda 30-konnym ROK'iem. Kiedyś jechałem 60ccm i już wrażenia były mocne, a tutaj mieliśmy 100ccm. Szok jakiego to ma kopa i jakie daje wrażenia z jazdy. Właśnie to jest piękne w kartingu, że można doświadczyć tego czego nie jest w stanie zaoferować dużo cywilnych drogich aut. Już dla tych przejazdów warto było brać udział w zawodach

Miodzio