W sumie całkiem udany event pomimo, że w quallu poszło słabo - P17 albo P16.
Dzięki konsekwentnej jeździe udało się wdrapać na P7 - końcówka była jak z najlepszych wyścigów - dzięki Thugg i G Wiciński za niesamowite emocje na koniec - było świetnie.
Pod koniec 2 stinta to już była walka o utrzymanie się na torze bo jechałem non stop na WET-ach - tak się złożyło, że nie opłacało mi się dodatkowo zjeżdżać do boksu po slick'i i postanowiłem się dokulać do końca na mokrych oponach. Można w sumie uznać, że taktyka się opłaciła.
Sorki pati za wyjazd z pobocza, po którym chyba nieźle Ci krew zagotowałem - wypadłem poza tor i myslałem, że mam wiekszą przewagę nad Tobą, a jak spojrzałem na timer to już byłeś tuż za mną i nie pozostało mi nic innego jak tylko dać na maksa po garach i liczyć, że jakoś się wyratujemy wspólnie. Jeszcze raz sorki.
S Huba - muszę o tym wspomnieć bo raz to z kolei Ty mi ciśnienie podniosłeś w początkowej fazie wyścigu (na T5 chyba). Ta obrona pozycji to mam wrażenie, że była już troszkę spóźniona

.