Szukaj:
PL EN ES
Polecamy



Kalendarz treningów
Wróć   SimRacing wyścigi online > Newsy i Artykuły > Artykuły > Hardware

TrackIR z czym to się je i po co to komu?

Zarejestruj się Projects Kalendarz Szukaj Dzisiejsze posty Zaznacz Wszystkie Fora jako Przeczytane

Hardware Wszystko o sprzęcie do simracingu (kierownice i nie tylko)

Odpowiedz
LinkBack Narzędzia wątku Wygląd
stare 13-10-2005, 01:00   Post #1 (permalink)
Awatar scoobie
 
Zarejestrowany: Aug 2005
Skąd: Toruń
Postów: 2.392
TrackIR z czym to się je i po co to komu?

Ktokolwiek pogrywa w gry komputerowe, często spotyka się z problemem kierowania widokiem. W grach typu „first person perspective shooter” uporano się z tym dopiero parę lat temu – poruszamy kierowaną postacią przód/tył/krok w lewo/krok w prawo przy użyciu klawiatury, natomiast myszą kierujemy wzrok postaci do góry i na dół oraz obracamy się wokół własnej osi. Kto nie stosuje tego patentu, raczej nie ma szans na dobry wynik w pojedynkach w Quake’u, Conter Strike’u itp. Są jednak takie gry, gdzie kierowanie widokiem przy użyciu myszki wypada blado albo wręcz nie daje się zastosować – np. symulatory lotu! W tego typu grach, generalnie, gracz ma obie ręce zajęte (coraz częściej ma zajęte również nogi!). W prawej ręce drążek, w lewej ręce przepustnica, nogi na pedałach steru kierunku – nie ma czasu na odrywanie rąk i jeżdżenie myszką po stole! Do niedawna istniały tylko dwie metody na poradzenie sobie z tym kłopotem. Pierwszy – implementowany software’owo w samych grach, to tzw. „padlock” (blokowanie widoku). Namierzamy interesujący nas obiekt i wciskamy przycisk – od tej pory gra sama przesuwa widok z kokpitu tak, żeby zablokowany obiekt znajdował się pośrodku ekranu. Wynalazek – wydawało by się – dobry, ale co kiedy obiekt (np. nieprzyjacielski samolot) nas minie i próbuje nam siąść na ogonie? Widzimy kawałek ogona własnego samolotu. Konia z rzędem temu, kto potrafi z wyczuciem wymanewrować przeciwnika (patrząc cały czas za siebie)! Z reguły kończy się to jakimś nieskoordynowanym manewrem i kłopotami w walce. Cóż – i z tym sobie jakoś poradzono – dodano do gier przycisk „look ahead”. Kiedy się go przyciśnie, nasz pilot na chwilę spogląda na wprost (tam, gdzie samolot ma nos) i możemy sprawdzić, czy nie lecimy np. na plecach, albo wprost na ziemię. Brzmi wspaniale, ale metoda „padlocka” zaowocowała tym, że gracz – bidula – musi obsługiwać cały szereg przycisków: - padlock on/off, - padlock next/previous enemy, - padlock next/previous friendly, - padlock next/previous ground object, - padlock nearest enemy/friendly, - itd. itp. Cała chmara przycisków do naciskania i niepotrzebne nerwy, kiedy zablokowało się nie to, co nam bezpośrednio zagraża, czy co chcieliśmy! Co więcej, wielu hardcore-owych pilotów myśliwskich uważa padlock za cheat, ponieważ w prawdziwej walce pilot musiał po pierwsze rozpoznać, czy interesujący go samolot to faktycznie nieprzyjaciel, czy może kolega. Po drugie, w ferworze walki musiał sam śledzić nieprzyjaciela (siedzącego mu np. na ogonie) i wymagało to od pilota ogromnej tzw. „situational awarness” czyli dużej wyobraźni w trzech wymiarach. Jak ma się do tego padlock? Naciskami „nearest enemy” i komputer wodzi nas za nos (dosłownie) ustawiając najbliższego przeciwnika prosto przed oczami, jak na talerzu. Dlatego często zdarza się, że na serwerach dla wytrawnych podniebnych myśliwych, stosowanie padlocka jest po prostu zabronione ustawieniami samego serwera. Jaka pozostaje alternatywa? No niestety – kapturek opisany na joysticku jako „POV” („point of view”). Przy jego użyciu możemy sami kręcić swoją wirtualną głową. Ale i tu nie ma róży bez ognia . Prawdziwą głową (tj. swoją własną, przyrodzoną) potrafimy wykonywać zarówno spokojne precyzyjne ruchy, jak też kręcić nią błyskawicznie z lewej na prawą i z powrotem. W przypadku POV natomiast, ustawiamy (jeśli gra w ogóle na to pozwala!) prędkość przesuwania widoku i jesteśmy na nią skazani przez wszystkie fazy naszych powietrznych wyczynów. Nie znam człowieka, który byłby w pełni zadowolony ze stosowania POV – z jednej strony potrzebujemy czasem szybko się rozejrzeć a z drugiej, gdy prędkość zmiany widoku jest zbyt duża, to w ferworze walki łatwo po prostu „przestrzelić” i zgubić się w powietrzu (stracić swoją „situational awarness”). Tak źle, tak niedobrze! Na szczęście jakiś czas temu kilku cwanych facetów wpadło na pomysł, żeby do kierowania widokiem zaprząc część ciała, która w naturze temu właśnie służy – głowę! I tu zaczyna się opowieść o zwycięstwie myśli nad materią, chociaż nie do końca...


TrackIR – co to jest i jak to działa?




Rys. 1. Typowa instalacja TrackIR




Rys. 2. TrackIR z bliska



Rys. 3. Dodatkowy uchwyt mocujący.



Rys. 4. Lusterka samoprzylepne w zestawie.



Rys. 6. Część „twarzowa” TrackIR.

Zanim namalujemy, jak panowie z firmy NaturalPoint (bo ona produkuje te cudeńka) rozwiązali problem, powiedzmy, że tak naprawdę nie oni byli pierwsi! Tego typu patent wymyślono, jak to często bywa, na potrzeby wojska. Na pewno widzieliście w akcji McDonnell Douglasa AH-64 Apache. Strzelec siedzący z przodu kieruje obrotowym działkiem automatycznym M230 przy użyciu głowy. Właściwie hełmu, który ma na głowie a którego ruchy monitoruje system czujników zamontowanych w kokpicie. Podobnie we współczesnych myśliwcach pilot wybiera ruchem głowy, który z celów w bezpośredniej bliskości ma oświetlić radar rakiety (lub pokładowy) i – pierwszy guzik – zablokuj na celu, drugi guzik – fire! 2-3 sekundy i rakieta w powietrzu. Ale, ale – do rzeczy... system w wykonaniu produkcji NaturalPoint składa się, zasadniczo, z 3 elementów: urządzenia TrackIR stawianego z reguły na monitorze, z „lusterka” przymocowanego (w dowolny sposób) do głowy gracza oraz z software’u, który obsługuje cały system i udostępnia grze nasze ruchy głowy przetłumaczone według naszych preferencji (liniowość, zakres ruchu itd.) na ruchy w osi X (lewo-prawo) oraz Y (góra-dół).

Sercem urządzenia jest małe pudełko z bezbarwnego tworzywa stawiane na monitorze, z którego wychodzi kabel USB do komputera. Wygląda to tak: Urządzenie to jest, zasadniczo, kamerą z filtrem na podczerwień („czarne” szkło z przodu) wraz z zespołem diod nadawczych podczerwieni, które mają za zadanie oświetlić lusterko na naszej głowie. Kamera śledzi ruchy odbitego od lusterka światła i wysyła obraz (być może po wstępnym przetworzeniu) do komputera. W komputerze z kolei następuje dalsze przetworzenie obrazu, przepuszczenie „surowych” ruchów głowy przez ustawione przez użytkownika charakterystyki reakcji na ruchy w poszczególnych osiach i „udostępnienie” tak spreparowanych ruchów systemowi operacyjnemu. Samo urządzenie jest malutkie (gdyby nie nóżki, spokojnie można by je zmieścić w dłoni) i bardzo lekkie. Żeby zapobiec ewentualnym jego „spacerom” po dachu monitora, wyposażono je w szeroko rozstawione nóżki z miękkiej, sprężystej stali, zakończone gumowymi stópkami. Rozwiązanie to spisuje się świetnie, nie ma obaw, że kichniemy a TrackIR się przewróci. Ma to znaczenie zwłaszcza dlatego, że TrackIR „obciążony” jest kilkoma metrami wiszącego kabla USB i gdyby mocowanie było chybotliwe, stwarzałoby to pewne kłopoty w codziennym użytkowaniu.

Konstruktorzy pomyśleli również o właścicielach płaskich monitorów LCD. W komplecie z urządzeniem dostajemy „monitor mount” – uchwyt wyposażony w przylepce. Montujemy go na tylnej ścianie monitora LCD i wsuwamy w niego nogi TrackIR. Można też w ten sposób zamontować TrackIR na górnej ściance kineskopowego monitora, ale mój TrackIR na tyle dobrze sam „stoi” na nogach, że ten dodatkowy uchwyt wylądował w pudełku. Poleży tam i poczeka, aż wymienię monitor na LCD – kiedyś Co my tu jeszcze mamy w komplecie? CD z instalką oprogramowania – to niee, o – jest – komplet samoprzylepnych lusterek! Po co nam te lusterka? Ano po to, że jeśli ktoś nie ma na tyle błyszczącej czaszki, że podczewień będzie się od niego odbijała jak od lustra, to musi sobie „domontować” jedno z lusterek w komplecie do... hmm... można i do głowy – do czoła, do nosa (widziałem takich wariatów!). Osobiście proponowałbym jednak wyciągnąć z szafy swoją starą „bejsbolówkę” i nakleić lusterko na „czoło” czapki. Jeśli ktoś takiej bejsbolówki nie posiada, może ją zakupić gdzie-bądź lub zamówić specjalną czapkę u dystrybutora NaturalPoint. Czapeczka jest gustowna, porządnie uszyta (żadne tam „made in China”) a dodatkowo ma wszyte lusterko! Właściwie dwa lusterka – jedno pośrodku krawędzi daszka, drugie – jeśli ktoś lubi nosić czapkę tył do przodu – na pasku, którym dopasowujemy czapkę do wymiarów naszej głowy. Ten drugi wariant polecam szczególnie tym, którzy nie noszą takich czapeczek często (jak np. ja) i denerwuje ich daszek nad oczami. Nie ma problemu – czapka tył do przodu i gramy! Elementy odblaskowe wszyte w czapkę są z materiału (szmatka) – kawałki takiego materiału również można kupić (i wszyć we własną czapkę, jeśli komuś krój firmowej nie odpowiada). TrackIR wyposażony jest dodatkowo w dwie diody świecące, które sygnalizują użytkownikowi co się z urządzeniem dzieje. Na rysunku 6 narysowałem położenie różnych elementów widzianych od przodu. Pod „czarną” szybką (tak naprawdę jest to bardzo głęboka czerwień) znajduje się „oko” naszej kamery na podczerwień. Po bokach rozstawione są dwie pary diod oświetlających nasze lusterko. Diody, po zapaleniu, są widoczne – świecą blado, ciemnoczerwonym kolorem. Dwukolorowa dioda świecąca na górze świeci na czerwono lub na zielono – czasami jednocześnie i na czerwono i na zielono, z czego wychodzi kolor przypominający trochę żółty. Dioda ta świeci na zielono zawsze, kiedy TrackIR wykryje ruch głową. Kiedy nie ruszamy głową, dioda po chwili zgaśnie. Ta sama dioda świeci ciągle na czerwono, kiedy ustawionym w opcjach klawiszem wyłączymy śledzenie ruchów głowy. Oba kolory świecą naraz kiedy obie sytuacje wystąpią naraz. We wnętrzu obudowy, od spodu, zamontowana jest niebieska dioda świecąca. Nie widać jej bezpośrednio z przodu, ale kiedy świeci, rozświetla wnętrze przezroczystej obudowy. Ta dioda zapala się wtedy, kiedy oprogramowanie TrackIR wykryło „odpalenie” gry, która znajduje się na liście profili i sygnalizuje tym samym, że zastosowała zestaw ustawień, który stworzyliśmy dla tej gry (profil – charakterystyki odpowiedzi na ruchy głową itp.). Innymi słowy – program do TrackIR odpalamy np. w autostarcie a grę odpalamy normalnie. Program sam wykryje start aplikacji dla której stworzyliśmy profil i automatycznie stosuje odpowiedni profil. Bardzo dobrym patentem jest to, że można Alt-Tab naszą grę, wyjść na pulpit, pozmieniać ustawienia w TrackIR i wrócić do gry – wszystkie zmiany zostaną natychmiast zastosowane i nie trzeba ciągle restartować gry.



Rys. 5. Czapeczka „samoodblaskowa”
– nie w komplecie.


Vector Expansion – sześć stopni swobody!


Rys. 7. Sześć stopni swobody. Dostępne
jako opcja, ale tylko dla
TrackIR3 oraz TrackIR3PRO.



Rys.8. Pałąk Vector Expansion
zamontowany na czapce.

Dotychczas opisaliśmy podstawową wersję TrackIR. Naklejamy na czoło jedno lusterko i TrackIR śledzi odblask z lusterka w pionie i w poziomie. Mamy więc dwie osie – X i Y. Konstruktorzy z NaturalPoint poszli dalej! Dopłacając pewną kwotę możemy zamówić rozszerzenie naszego TrackIR (dostępne tylko dla wersji TrackIR3 oraz TrackIR3PRO), które pozwoli urządzeniu wykrywać również ruchy głową do przodu i do tyłu (przybliżanie i oddalanie głowy od monitora), ruchy całą głową w lewą i prawą stronę (nie przekręcanie głowy, ale przesuwanie jej względem monitora), ruchy całej głowy do góry i na dół (podnoszenie się i opuszczanie na krześle) oraz przechylanie głowy na boki. Ilustruje to rysunek 7. Vector Expansion jest dostępny jako opcja – wystarczy mieć TrackIR3 lub TrackIR3PRO i Vector Expansion odbokowuje się specjalnym kodem, który wpisuje się w program – od tej pory nasz TrackIR rozpoznaje wszystkie ruchy głową, jak na rysunku powyżej. Oczywiście, co najmniej trudno byłoby wykryć wszystkie te ruchy głową przy użyciu jednego tylko lusterka Faktycznie, do Vector Expansion dostajemy metalowy pałąk, na którym umieszczone są trzy lusterka. Po zamontowaniu pałąka na naszej czapeczce, wygląda to, jak na rysunku 8. Po takiej modyfikacji, nasz TrackIR widzi trzy plamki świetlne odbite od lusterek i analizując ich wzajemne przemieszczanie się względem siebie, przetwarza je na ruchy w poszczególnych osiach. Vector Expansion powoduje, że rzeczywiście nasza głowa zostaje przeniesiona do kokpitu samolotu. Możemy się rozglądać, przyjrzeć z bliska wskaźnikom na tablicy rozdzielczej, spojrzeć pod nogi, obejrzeć tapicerkę na suficie albo przykleić nos do bocznej szyby i obejrzeć krajobraz pod nami. I to by było na tyle spraw sprzętowych, teraz przejdźmy do tego, jak cały wynalazek spisuje się w praktyce.


TrackIR w praktyce, czyli przejdźmy do rzeczy!

Zanim napiszę, jakie są moje wrażenia z korzystania z TrackIR, muszę jedną rzecz uczciwie powiedzieć. Nie wykorzystuję na co dzień TrackIR do symulatorów wyścigów! Może to szokujące wyznanie – w końcu jestem posiadaczem najbardziej wypasionej wersji tego urządzenia, wyłożyłem na to sporo pieniędzy i teraz co – nie używam? Pieniądze poszły w błoto? Ano, nie w błoto, ale nie do każdej gry TrackIR mi „pasuje”. Pamiętajcie jednak, że to tylko moje zupełnie subiektywne odczucia i w żadnym razie nie jestem wyrocznią! Postaram się jednak „pseudonaukowo” wyjaśnić niektóre problemy, wiążące się ze stosowaniem TrackIR, czyli wprowadzę choć odrobinę obiektywności w swoje wynurzenia. Testowałem TrackIR z następującymi grami: - Microsoft Flight Simulator 2004 (wiele, wiele godzin), - Ił-2 Sturmovik Forgotten Battles + Aces Expansion Pack + Pacific Fighters (wiele godzin), - Richard Burns Rally (tylko próby), - Grand Prix Legends + „wtyczka” obługująca TrackIR w tej grze (kilka godzin testów), - GTR (ok. godzina testów), - F1 Challenge (ok. godzina testów). Po kolei...


Microsoft Flight Simulator 2004 (MSFS)

Rys. 9. TrackIR „jednolusterkowy”.



Rys. 10. TrackIR + Vector Expansion.

MSFS wspiera Vector Expansion i tylko w tej konfiguracji stosowałem TrackIR z tą grą. W tym wypadku sprawa jest o tyle skomplikowana, że symulator samolotu cywilnego stawia wysokie wymagania TrackIR-owi. Z jednej strony, po prostu, musimy się rozglądać na boki, w zakręcie patrzeć w kierunku, do którego zmierzamy a nie wprost przed siebie. To jeszcze nic nadzwyczajnego, ale na tym nie koniec. Od czasu do czasu musimy dokładnie przyjrzeć się jakiemuś instrumentowi na panelu przed pilotem. Np. trzeba zmienić ustawienie wysokościomierza – jest to mały „kręciołek”, który trzeba złapać i przekręcić odpowiednio. Innym razem trzeba „zapuścić żurawia” przez wolant zasłaniający niektóre przełączniki od elektryki, np. przy odpalaniu silnika, albo kiedy trzeba włączyć instalację przeciwoblodzeniową albo ogrzewanie rurki Pitota. Z jednej strony musimy mieć wszechstronną możliwość ruchu w dużym zakresie, z drugiej dużą precyzję. Ostatnia „konkurencja”, to np. lądowanie, kiedy w zasadzie powinniśmy mieć widok nieruchomy. Wierzcie lub nie, ale nawet prawdziwi piloci używają czasem jakichś rys lub zabrudzeń na tapicerce pod szybą jako „celownik” do lądowania. Oczywiście trzeba sobie radzić i bez takich wskazówek, ale kiedy trzeba trafić wielkim Boeingiem 747 w pas tylko trochę szerszy od rozstawu goleni głównego podwozia, to punkt widzenia pilota ma tu duży wpływ na powodzenie akcji (pomijam pomoce radiowe). W MSFS-ie, TrackIR musi być istnym dziesięcioboistą! Jak to wychodzi w praktyce? Powiem szczerze – trzeba się podpierać przyciskami na wolancie (lub drążku). Przyciskiem, któremu w pierwszej kolejności trzeba przypisać funkcję, jest „włącz/wyłącz TrackIR”. Musi to być przycisk, który najczęściej mamy pod ręką. Od teraz to najważniejszy przycisk w naszym lataniu! Robimy tak: trzeba włączyć jakiś mały guzik na panelu. Podjeżdżamy głową blisko, pstyk – blokujemy widok (wyłączamy TrackIR), przełączamy guzik, pstyk – włączamy TrackIR i z powrotem rozsiadamy się wygodnie w fotelu. Bez zablokowania widoku ciężko byłoby obsłużyć całą tę „gałkologię” samolotową a jest tego aż nadto. Byłoby to możliwe, ale w praktyce jest uciążliwe i lepiej blokować. Sprawdzone, przetestowane – działa. Tak naprawdę nie jest to kłopot, przyzwyczaicie się w godzinę i stanie się to Waszą drugą naturą . Drugim ważnym przyciskiem, który trzeba przypisać, jest centrowanie TrackIR-a. Nie trzeba mieć tego ciągle pod ręką, ale od czasu do czasu wiercimy się na fotelu albo sięgnęliśmy po kolejnego krakersa do szafy i po powrocie na fotel siadamy nieidealnie w tej samej pozycji. Cyk – F12 (domyślny klawisz) – centrujemy widok. Trzeba to od czasu do czasu robić. Teraz pora na – moim zdaniem – najważniejsze. Vector Expansion w takiej formie, w jakiej funduje go nam producent (pałąk na daszku czapki) ma pewną wadę. Chodzi mianowicie o to, że trudno jest wykonać ruch głową tylko w jednej osi! Wyobraźmy sobie, że mamy jedno lusterko, naklejone na czoło (na próbę). Lusterko ma kolor zielony, nasza głowa – żółty. Obracamy głowę w prawo (jaśniejsza głowa pod spodem), lusterko idzie w prawo, TrackIR patrzy i przesuwa widok w grze w prawo – wszystko gra. Teraz koniec wygłupów – odklejamy lusterko z czoła i zakładamy czapkę. Przód do przodu – na końcu daszka jest wszyte lusterko. Na rysunku jest to czerwone lusterko. Znowu obracamy głowę. Jak widać, lusterko obróciło się dalej na prawo, niż ostatnio, zmiana widoku jest gwałtowniejsza (o kąt ?). Ale to nie problem, po prostu korygujemy sobie charakterystykę w ustawieniach profilu gry i wszystko wraca do normy. Zobaczmy jednak co się dzieje, kiedy użyjemy Vector Expansion (pałąk na daszku czapki). Rysunek poniżej. Na razie patrzymy na lewą część rysunku. Obróciliśmy tylko głowę – powinien być ruch tylko w osi X. Lusterka przesunęły się z miejsc czerwonych w miejsca zielone. Niby w porządku, ale jednak... Taki manewr powoduje zarówno obrót jak i niewielkie przesunięcie. Tak, jakbyśmy obrócili głowę, ale jednocześnie przesunęli się przed monitorem z lewej strony na prawą. TrackIR potraktował nasze lusterka, jakby głowa znajdowała się między nimi. Narysowałem to po prawej stronie rysunku (małe główki). Rysunek jest przeskalowany dla lepszego uwidocznienia problemu – nie jest aż TAK źle! Teraz tak – bodaj zawsze czułość w osi „cała głowa w lewo/w prawo” będziemy mieli ustawioną na bardzo małą. W końcu nie biegamy po naszym samolocie, tylko siedzimy w fotelu. Po prostu z dużą czułością w tej osi nie da się w nic grać. Ten fakt powoduje, że opisany wyżej efekt generowania ruchu w dwóch osiach, chociaż tylko obróciliśmy głowę, jest mało nasilony. Tak naprawdę trudno to nawet zauważyć własnymi oczami. Natomiast (w tym wypadku niestety) nasza mózgownica – okazuje się – jest bardzo wyczulona na tego typu oszustwa. Początkowo powoduje to pewną dezorientację. Obracamy tylko głowę a widok nie tylko się obraca, ale troszeczkę również „swinguje” z lewej na prawą. Nie widzimy tego, ale czujemy jakimś-tam mózgowym błędnikiem. Po prostu czujemy, że coś jest nie tak. Po dłuższym używaniu, ja osobiście zaczynam odczuwać lekki dyskomfort – taką „mikrochorobę morską”. Podobny efekt (nie będę rysował) ma miejsce, kiedy ukłonimy się przed monitorem. Chcemy np. spojrzeć w dół. Do pewnego momentu to działa, ale już głębszy skłon kończy się (w ostatniej fazie) przybliżeniem widoku. Tu problem widać wyraźnie, bo oś bliżej-dalej mam z reguły ustawioną na dość czułą (potrzebuję dużych przybliżeń). Efekt działa na mnie tak samo – lekka dezorientacja i z czasem „mikrozawroty głowy”. Przyznam, że nie zwymiotowałem jeszcze przed komputerem , ale jest to na tyle denerwujący objaw, że postanowiłem z tym zawalczyć. Sprawa jednak nie jest prosta. Chodziłoby o to, żeby wszystkie trzy lusterka były bezpośrednio na głowie a nie na „wysięgniku”, jakim jest daszek czapki. Tak, jak narysowałem powyżej – w „jednolusterkowym” TrackIR nie ma to znaczenia, ale w „trójlusterkowym” – owszem. Dlatego pałąk z lusterkami powinien być montowany bezpośrenio do czoła i przechodzić przez sam środek czaszki. To natomiast grozi powikłaniami natury neurologicznej Sprawę można jednak do pewnego stopnia rozwiązać. Skoro jesteśmy fachowymi (a jak!) pilotami, to na pewno mamy wśród naszych akcesoriów wielkie słuchawy wokółuszne, takie jak prawdziwi piloci cywilni. Mamy, tak? Hm... ja podobne sprzedałem jakiś miesiąc przed kupieniem TrackIR-a Dwa lusterka (przednie lewe i prawe) naklejamy na czapkę – na czoło, trzecie (górne tylne) naklejamy na pałąk słuchawek. Przy czym pałąk powinien krzyżować się – dla najlepszego efektu – z osią obrotu głowy – tak, aby tylne lusterko przy obracaniu głowy nie zmieniało swojego położenia. Taki układ powoduje zminimalizowanie efektu nakładania osi. Vector Expansion wtedy działa na tyle dobrze, że można już wznosić „ochy” i „achy” nad jego doskonałością. Pamiętajcie jednak, że lusterko na pałąku musi być na tyle wysoko, żeby po podniesieniu nosa do góry (naszego własnego, nie samolotu) czubek głowy go nie zasłonił! Ogólnie prawidłowe zamocowanie lusterek, to dość kłopotliwa sprawa, ale kiedy uda się Wam rozwiązać ten problem, zabawa jest przednia. Gorąco polecam! Zatem konkluzja jest taka, że do MSFSa TrackIR powinien być (jeśli Was stać) wyposażony w Vector Expansion, ale przygotujcie się na żmudne dostrajanie czułości w osiach i najprawdopodobniej sami dojdziecie do przekonania, że pałąk dołączony w zestawie pójdzie w kąt i będziecie musieli naklejać odblaskowe kropki na czapkę i słuchawki. Oczywiście można zastosować TrackIR tylko dwuosiowy, ale oprócz kłopotów, traci się również ogromny w przypadku tej gry zysk wynikający z dodatkowych osi.


Ił-2 Sturmovik – Forgotten Battles. Tu sprawa jest prostsza. Gra (w tej wersji, którą ja mam) po prostu nie obsługuje Vector Expansion, zatem mamy tylko X i Y. Jakie wrażenia? Krótko – rewelacja! Długo zajęło mi, żeby dojść do tego wniosku, ale działanie TrackIR jest w zadziwiająco dużej mierze uzależnione od implementacji jego obsługi w samej grze! Nie potrafię powiedzieć, na czym to polega, ale fakt jest jeden - panowie od Maddoxa spisali się pod tym względem świetnie. Frajda jest nieziemska! Oczywiście i tutaj czasem używamy głównego guziczka – do blokowania widoku, ale tylko w czasie przelotu, kiedy znudzi się nam oglądanie pejzaży za szkłem kokpitu albo w późnej fazie podejścia do lądowania. Ponieważ nie mamy Vector Expansion, nie mamy też kłopotów z nim związanych. Latać, latać i jeszcze raz latać!


Wyścigi samochodowe. Wydawałoby się, że skoro samochód nie przeciwstawia się bezczelnie ciążeniu (jak samolot) i jeździmy z grubsza biorąc tylko w dwóch osiach, to używanie TrackIR-a i jego ocena powinny być prostsze. Jest dokładnie na odwrót! O ile w wirtualnym lataniu, pomimo pewnych minusów, TrackIR to manna z nieba, o tyle w przypadku wirtualnego ścigania sprawa nie wygląda tak prosto. Oczywiście, trzeba brać poprawkę na to, że jestem bardzo niedoświadczonym wirtualnym kierowcą i być może moje sądy są mniej miarodajne, niż gdyby wygłosił je któryś z „alienów” symulacji wyścigowych, ale pewne spostrzeżenia będą chyba wspólne dla wszystkich kierowców, którzy zdecydują się użyć TrackIR do „podniesienia poziomu atrakcji” w komputerowym ściganiu. Najpierw cechy wspólne dla wszystkich gier.





Rys. 11. U góry TrackIR wyłączony,
patrzyłem w stronę zaznaczoną żółtą kreską.
U dołu to samo, ale z włączonym
TrackIR-em. Zółte kreski są w tym samym
miejscu na screenach.



Rys. 12. Hairpiny – tu TrackIR sprawdza się
znakomicie (prawy screen).

Tata – kiwaczek.

Zapytałem na forum SimRacingPL, czy to tylko moje zboczenie, czy inni też „pracują ciałem” na krześle przy pokonywaniu zakrętów przed komputerem. Wynik ankiety był jednoznaczny. Wychodzi na to, że kiwamy głową na boki a nawet całym ciałem „składamy” się czasem w zakręt i że jest to zupełnie naturalna sprawa. Widocznie mózg robi nas trochę w konia i zachowujemy się tak, jakbyśmy faktycznie byli poddawani przeciążeniom w zakrętach. Dla obserwatora to na pewno niezły ubaw patrzeć, jak tatę rzuca na krześle, kiedy siedzi przed komputerem z kierownicą w rękach Ubaw, czy nie – ma to duże znaczenie, kiedy założymy na głowę lusterko. Najpierw bez lusterka - zobaczcie, co się dzieje – górny screen. Dolny screen, to ten sam ruch głową ale z włączonym TrackIR-em. Upss... chyba nie tu chcieliśmy spojrzeć! Myślę, że już widać co chcę powiedzieć – pierwszy kontakt z TrackIR-em w grze wyścigowej powoduje dezorientację i na pewno nie dacie rady wykręcić swoich typowych czasów na danym torze. Bez TrackIR-a ruszamy głową „bezkarnie” – nie powoduje to przecież zmiany widoku, patrzymy po prostu trochę w stronę apeksu. Po włączeniu TrackIR ten sam ruch głowy przesuwa nam już krajobraz i automatycznie na linię wzroku „podjeżdża” nam inny fragment toru, niż zawsze. Ale tutaj największe zaskoczenie, jakie przeżyłem korzystając z TrackIR! O ile w GTRze nijak nie potrafię się przyzwyczaić do tego efektu i jadę „jak na szpilkach” (na pewno nie szybko), o tyle w F1 Challenge po kilku okrążeniach zaczęło mi się podobać! Kiedy wyłączyłem TrackIR denerwowała mnie ta mdła statyczność widoku. Owszem – również w F1 Challenge trzeba by sumiennie nakręcić, powiedzmy, 200 okrążeń z włączonym TrackIR i zobaczyć, czy udaje się wykręcić takie same czasy, jak bez, ale mam wrażenie, że w F1 Challenge nie byłoby z tym większego problemu. Problem jednak w tym, że nie gram w F1 Challenge i stąd nie mogę porównać swoich czasów (nie mam co do czego porównać). Niemniej, chciałem tylko pokazać, że „na dzień dobry” założenie lusterka na głowę sprawi Wam nie przyjemność, ale kłopot. „Na dzień dobry” – nie powiedziane, że na zawsze! Zauważcie, że specyfika wyścigów jest zupełnie inna niż wirtualnego latania. W samochodzie, generalnie, gapimy się cały czas przed siebie a nawet jeśli ruszamy głową na boki, to w niewielkim stopniu. Nawet jeśli jedziemy przez hairpin, to kąt „zboczenia” wzroku (przepraszam za wyrażenie) to jakieś 30-50 stopni, więcej raczej nie. Rzadko patrzycie przez boczną szybę w czasie jazdy, prawda? Tj. w celu pokierowania autem – nie mówię o podziwianiu krajobrazu lub szczególnie urodziwej kobiety płci przeciwnej W samolocie bojowym TrackIR-a używamy po to, żeby móc rozglądać się dookoła, dosłownie w pełnym kącie bryłowym minus podłoga i ogon samolotu. W wyścigach – odwrotnie – patrzymy tylko przed siebie, a jeśli zmieniamy widok, to tylko na boki i tylko o jakieś 90 stopni (w sumie). Zupełnie dwie różne bajki!

Poniżej ilustracja jednej z bezsprzecznie dobrej strony stosowania TrackIRa. Ciasny zakręt. Często nie widzimy po prostu dokąd jedziemy, bo widok nie mieści się na ekranie – lewy screen. Po prawej to samo z włączonym TrackIR-em. Możliwość spojrzenia głębiej w zakręt naprawdę zwiększa „pewność siebie” kierowcy – nie jedziemy już w ciemno! Jest jeszcze jedna rzecz, którą należy omówić wspólnie, dla wszystkich gier wyścigowych. Chodzi tym razem właśnie o patrzenie przez okno albo nawet przez tylną szybę. Nie wiem, jak Wy, ale ja mam odruch, że w spinie zaczynam kręcić głową – orientować się, w jakim jestem położeniu względem do niedawna zamierzonego. Podejrzewam, że jest to naturalna sprawa i proszę o ew. potwierdzenie tego faktu (lub zaprzeczenie mu) przez kierowców, którzy ścigają się (ścigali) w prawdziwym świecie, nie tylko na komputerze. Ja, w każdym razie, z założonym TrackIR ustawionym na dość dużą czułość (duży kąt zmiany widoku) odruchowo tak robiłem i powiem Wam jedno – bomba! Nie ma tego uczucia zagubienia, kiedy obraz na ekranie wiruje a nawet udaje się czasem zgrabnie wybrnąć z kiepskiej sytuacji. Na pewno zgrabniej niż bez TrackIR – kiedy bezsilnie obserwujemy wirujący krajobraz. To samo po wypadnięciu z toru (zakładając, że samochód przeżył), chciałoby się spojrzeć przez ramię i zobaczyć, czy możemy bezpiecznie wturlać się na tor, ale niestety – kąt korzystny do wjazdu na tor zazwyczaj oznacza tyle, że już nie widzimy innych samochodów w lusterku a jeszcze nie możemy ich zobaczyć w bocznym oknie. TrackIR mógłby przyjść z pomocą – ustawiamy dużą czułość i po prostu patrzymy trochę do tyłu (np. 120 stopni w bok). No dobrze, ale wokół zera chcemy mieć małą czułość – żeby widok nam za bardzo „nie latał” przy skręcaniu głową w stronę zakrętu (w czasie normalnej jazdy). Koniec końców – musimy ustawić bardzo nieliniową ch-kę – wokół zera (patrzenia na wprost) delikatne ruchy, przy dużym obrocie głowy – bardzo duży obrót widoku. Da się to zrobić, ale... znowu ale! W GTRze tylne pół samochodu w widoku wewnątrz auta po prostu nie istnieje i jest odcięte tajemniczą czarną płytą, więc nici z rozglądania się do tyłu. W F1 z kolei, kierowca w ogóle ma głowę spętaną HANSem i nie może rozglądać się po okolicy.... może to i dobrze, przy tych szybkościach lepiej patrzeć dokąd się jedzie a nie w publikę Sami widzicie – nie wygląda to aż tak bardzo różowo. Teraz garść wrażeń z poszczególnych gier.

Richard Burns Rally Miałem to cudo w rękach, ale nie umiałem za szybko jeździć. No niestety – technika, umiejętności nie te. TrackIR-a włączyłem bardziej z ciekawości, niż prawdziwej potrzeby. Obsługa TrackIR zaimplementowana w grze jest OK (ale tylko X-Y), jednak korzystanie z niego tylko utrudniało mi jazdę. Rajdy rządzą się swoimi prawami, mnóstwo bardzo różnorodnych zakrętów, różna nawierzchnia i pojedynczy przejazd. Tutaj wybitnie liczy się orientacja na trasie a bujanie widokiem spowodowane bujaniem głową tylko mi przeszkadzało. Wiem – powiecie: „Jeśli w ogóle nie umiałeś jeździć, to nie dziwne, że ci przeszkadzało!”. To prawda, ale wydaje mi się, że w rajdach problem utraty orientacji będzie się uwidaczniał bardziej niż w wyścigach. Przynajmniej dopóki nie wykujemy danego odcinka naprawdę na pamięć. W wyścigach jednak jeździmy po torze. Setki okrążeń po tych samych kilku, góra kilkunastu, zakrętach. Alieni pewnie mogliby jeździć z zamkniętymi oczami W rajdach jest gorzej, ale trzeba przyznać, że implementacji obsługi TrackIR w RBR nie można nic zarzucić. Jest jakby „niewidzialna” dla gracza i tak ma być. Tak, jak mówię – nie najeździłem się RBRem, ale TrackIR-a włączyłem dla zabawy i wyłączyłem po pół godzinie. Jeden epizod bez chęci na powtórkę.


Grand Prix Legends (z wtyczką 3rd-party „GPLshift”) GPL sam w sobie nie obsługuje TrackIR-a (to nie ten rocznik, przecież!). Musimy dołożyć „wtyczkę” (plug-in) wykonaną przez jednego z fanów tej symulacji i pogrzebać trochę w plikach. Wrażenia pozytywne. Jeśli ustawi się czułość wokół zera na małą, to można sobie „urokliwie” pojeździć („urokliwie”, bo nie łatwo – GPL i bez TrackIR-a jest przecież bardzo trudny). Samochody są odkryte i może tu jest pies pogrzebany. Widzimy wszystko przed sobą, dużo na boki, nawet koła. Wtyczka obsługuje Vector Expansion za wyjątkiem przeginania głowy na boki. Oczywiście – mała czułość wszędzie, bo głowa Wam wyskoczy z samochodu i spadnie na asfalt! W przypadku GPLa już chciałem napisać, że jest fajnie i polecam, ale znowu nie do końca mogę. Widać chyba, że wtyczkę do gry robił – no cóż – hobbysta a nie zawodowy programista. Na moim komputerze (wolny procesor! – Athlon 1700, 512MB DDR, Radeon 9600) po włączeniu wyścigu (14 samochodów) i TrackIR gra się muli tragicznie Trenować z TrackIRem mogę, ale wyścig – odpada. Oczywiście, bez TrackIR wyścig mogę jechać – fps-y są OK. I tak skończyła się moja przygoda z TrackIR w GPLu. Była krótka


F1 Challenge Jeśli nie będziemy chcieli za wiele – możemy przeżyć miłe zaskoczenie. Ustawiamy czułość na naprawdę bardzo niewielką. W końcu jest to w zgodzie z realizmem! Gra obsługuje tylko osie X-Y i ruch głowy jest bardzo płynny, precyzyjny. Naprawdę przyjemny. Grunt, to nie przesadzić z czułością. Próbowałem TrackIR z F1 Challenge i najpierw ustawiłem za dużą czułość – było jak zwykle – dezorientacja. Zmniejszyłem czułość drastycznie i zrobiło się miło. Przejechałem (w miarę swoich skromnych możliwości) kilkanaście okrążeń na Spa i kiedy guzikiem wyłączyłem TrackIR, pomyślałem „Błeee – ale kicha!”. Włączyłem z powrotem. Od razu lepiej! Rzecz godna uwagi.


GTR Zapisałem się, biedactwo, do ligi, to pomyślałem, że będę cwany i przy użyciu TrackIR-a będę mógł mieć choć taką przewagę nad pozostałymi zawodnikami (bo w umiejętnościach nie mam ), że w spinie będę mógł łatwo złapać orientację oraz że w bezpieczny sposób będę mógł wrócić na tor po wypadnięciu – spojrzę przez ramię i – jeśli pusto – naprzód. Nic z tych rzeczy, panie i panowie GTR blokuje tylną półkulę świata w widoku wewnętrznym – ciemność widać. Mamy tylko lusterka i okno w drzwiach. Lepsze to niż nic, ale martwa strefa ogromna. Na spiny to wiele nie pomoże, bo 180 stopni widoku, to niewielki zysk. Co gorsze, na moim komputerze (Athlon 1700) GTR jakoś nie za dobrze reaguje na TrackIRa. I nie chodzi o to, że fps-y w grze spadają (nie zauważyłem różnicy). To raczej „fps-y” w TrackIR spadają! Gra reaguje dość chaotycznie i nerwowo na ruchy głową – z płynnością nie miało to nic wspólnego! Dopiero ustawienie minimalnej czułości (ustawiłem „1”, gdzie „0” to już brak jakiejkolwiek odpowiedzi) pozwoliło jako-tako pojeździć. Być może to tylko kwestia komputera (raczej low-endowa konfiguracja, jak na dzisiejsze czasy), ale jeśli nie, to Simbin pod tym względem nie zaszalał. Cóż – podobno nie można mieć wszystkiego. Tylko właściwie dlaczego?


Same konkrety – za i przeciw!
ZA * Jeśli gra dobrze implementuje obsługę TrackIR, ruchy głowy przekładają się w bardzo naturalny sposób na zmianę widoku. To działa! * W symulatorach samolotów bojowych – bajka! Jak nowa epoka we flight simowaniu. * W symulatorach samolotów cywilnych najlepiej sprawdza się z dodatkiem Vector Expansion. Uwaga – trzeba przebrnąć przez problemy z „mieszaniem” osi. * W grach wyścigowych daje możliwość głębszego spojrzenia w zakręt. Daje to dużą pewność siebie zwłaszcza w ciasnych, wolnych zakrętach (patrzymy dokąd jedziemy). * Z pewnymi ograniczeniami, ale możemy spojrzeć na jadącego równolegle z nami zawodnika bez naciskania przycisków na kierownicy. Kiedy skręcimy kierownicę na tyle, że przycisk ucieknie spod palca, wtedy widać zaletę. * Przy bardzo małej czułości osi, w grach wyścigowych, pozwala sprowadzić apeks zakrętu bliżej środka ekranu, co daje lepsze wyczucie geometrii zakrętu. Jednocześnie przy małej czułości efekt „dezorientacji” jest również mały – prawdopodobnie można się do tego przyzwyczaić.


PRZECIW * Cena. Najlepsza wersja TrackIR (TrackIR 3 PRO) wyposażona dodatkowo w Vector Expansion, to około 680zł (za www.pilots.pl). Dla wirtualnego pilota to kolejna gorzka pigułka do przełknięcia, ale dla wirtualnego kierowcy.... hmmm. Na osłodę podaję, że wychodząca już pomału z produkcji wersja TrackIR 2 z czapeczką, to nie taka już tragedia – 325zł. * Możliwość wystąpienia „mikrozawrotów głowy” przy intensywnym korzystaniu z Vector Expansion, o ile nie zrezygnujemy z dużej czułości w osiach lub nie zmontujemy sobie własnej konfiguracji lusterek (dwie tuż przy czole, jedna jak najbliżej czubka głowy). * Niezadowalająca jakość obsługi TrackIR w niektórych grach lub nadmierne obciążenie komputera, jeśli macie kiepski sprzęt a gra jest sama w sobie wymagająca. * Mimo wszystko dość dyskusyjna przydatność (we współczesnym kształcie urządzenia) do wyścigów samochodowych. Niby fajne, ale czy nie jest tak, że dostajemy za mało, za zbyt wiele? (Inna sprawa, że w wyścigach wystarczyłaby nam jedna oś – X, ale takiej okrojonej wersji nikt nam nie sprzeda.)


Zakończenie Uwaga na zakończenie. Pewną nadzieją dla racing simowców może być doniesienie, że pojawia się tu i ówdzie amatorskie oprogramowanie, wykorzystujące zwykłe kamery internetowe, jako czujnik położenia głowy. Ponieważ jednak takie kamery w porywach wyciągają 30fps a rozdzielczością również nie grzeszą (a to akurat ważne), to z ocenami ja bym poczekał. Faktem jest, że nie sprawdziłem takiego urządzenia w działaniu, więc nie będę się wypowiadał. Poczekamy, zobaczymy. A... jeszcze jedno – chcę podkreślić, że filmy, które można ściągnąć na necie, a prezentujące TrackIR w działaniu (czy, być może, tę wersję „zrób to sam” z kamery internetowej), nie są zbyt miarodajne. Tak naprawdę dopiero, kiedy ma się lusterka na głowie, można sobie wyrobić opinię o urządzeniu. Na filmie zawsze widać to samo – człowiek kręci głową i widok na monitorze mu się przesuwa. To, że tak to działa – wiemy, ale diabeł tkwi w szczegółach i praktyka pokazuje, że „feel” tego urządzenia jest najważniejszy a z tym jest różnie w zależności od gry i – na pewno – od człowieka! Nie dajcie się więc ani nabrać na atrakcyjne sceny na filmikach, ani też nie zniechęcajcie się – filmiki po prostu nie pokazują tego, co najważniejsze – wrażeń jakie ma człowiek, kiedy siedzi z tymi lusterkami na głowie. Przypominam, że zawarte tu opinie są moje własne i całkowicie subiektywne. Jednak uważam, że jako użytkownik z kilkumiesięcznym stażem w korzystaniu z TrackIR mam prawo do własnego zdania i niniejszym je zaprezentowałem. Nie roszczę sobie prawa do wyrokowania, czy TrackIR jest udanym/nieudanym urządzeniem, zamieściłem tu jedynie swoje odczucia, jakie zebrały mi się w trakcie korzystania z niego. Nic więcej. Część ze zdjęć/rysunków tu zawartych ściągnąłem z internetu bez zgody ich właściciela. Są to jednak materiały reklamowe firmy NaturalPoint, rozumiem więc, że nie powinni mieć do mnie pretensji, że bez żadnych żądań finansowych rozpowszechniam je w internecie. Dobrze myślę? A... przepraszam za rozwlekłość tej recenzji... tak jakoś mi wyszło
scoobie jest offline  

Ostatnio edytowane przez McLaren : 24-07-2009 - 22:47


Rating: 19406 | Skill: 10.61 | OpenRating: 0
Odpowiedź z Cytatem
stare 05-10-2009, 21:34   Post #2 (permalink)
Awatar eksjedi
 
Zarejestrowany: Mar 2009
Skąd: Poznań
Postów: 13
Welcome to the FreeTrack website Dla wszystkich zainteresowanych, TrackIR za praktycznie friko ! wystarczy w miarę dobra kamera internetowa, 3 lub 4 diody na podczerwień oraz 4 rezystory.... lutownica, trochę cierpliwości i wszystko śmiga !

Pozdrawiam
eksjedi jest offline  
Odpowiedź z Cytatem
stare 05-10-2009, 21:43   Post #3 (permalink)
Awatar Marw
 
Zarejestrowany: Oct 2007
Skąd: Świętochłowice
Postów: 775
Aleś zabłysnął Było już dawno temu http://simracing.pl/forum/f81/freetr...-trackir-5142/
Marw jest offline  
Rating: 4169 | Skill: 2.88 | OpenRating: 0
Logitech DFP
Odpowiedź z Cytatem
stare 06-10-2009, 20:55   Post #4 (permalink)
Awatar eksjedi
 
Zarejestrowany: Mar 2009
Skąd: Poznań
Postów: 13
Cytat: Napisał Marw Zobacz post
Aleś zabłysnął Było już dawno temu http://simracing.pl/forum/f81/freetr...-trackir-5142/

hmm to pewnie dlatego 2 min. przed twoim wpisem wypowiedziałem się w tym wątku teraz to ty zabłysłeś

Poza tym jest to bardzo tania alternatywa dla TrackIR i moja wypowiedź była jak najbardziej na miejscu tym bardziej, że forum co jakiś czas ma nowych użytkowników, którzy mogą nie wiedzieć o istnieniu FreeTrack'a...
eksjedi jest offline  
Odpowiedź z Cytatem
stare 06-10-2009, 23:22   Post #5 (permalink)
Member
Awatar MaXyM
 
Zarejestrowany: Aug 2004
Skąd: Praha, Czech Rep.
Postów: 30.119
Wyślij wiadomośc poprzez ICQ do MaXyM
beda wiedziec bo artykul jest w przygotowaniu.
Jesli by ktos chcial partycypowac (np. opisac swoje rozwiazanie hardwareowe) to zapraszam na PM.
MaXyM jest offline  
SLS developer :: sls.simracing.pl ::

Rating: 94355 | Skill: 7.59 | OpenRating: 0
Logitech G25 | Logitech G25 + LC | Hamowanie: Lewą nogą | Zmiana biegów: Sekwencja
Odpowiedź z Cytatem
stare 27-05-2011, 10:02   Post #6 (permalink)
Awatar kajko
 
Zarejestrowany: May 2008
Postów: 90
Nie testowalem, ale moze kogos zainteresuje jako alternatywa dla trackira
Home
kajko jest offline  
Rating: 2863 | Skill: 2.62 | OpenRating: 0
Odpowiedź z Cytatem
stare 27-05-2011, 11:04   Post #7 (permalink)
Member
Awatar MaXyM
 
Zarejestrowany: Aug 2004
Skąd: Praha, Czech Rep.
Postów: 30.119
Wyślij wiadomośc poprzez ICQ do MaXyM
Podobno nieprecyzyjny. A juz na pewno bardzo zalezny od oswietlenia. Zapomnij o jezdzie w wirtualnej nocy przy wylaczonym swietle w pokuju.
MaXyM jest offline  
SLS developer :: sls.simracing.pl ::

Rating: 94355 | Skill: 7.59 | OpenRating: 0
Logitech G25 | Logitech G25 + LC | Hamowanie: Lewą nogą | Zmiana biegów: Sekwencja
Odpowiedź z Cytatem
stare 27-05-2011, 11:33   Post #8 (permalink)
Awatar Podkręcony_Ziutek
 
Zarejestrowany: Mar 2008
Skąd: Głubczyce
Postów: 924
Tutaj znajdziesz troszku informacji na temat FaceTracka
Podkręcony_Ziutek jest offline  
Rating: 963 | Skill: 1.55 | OpenRating: 0
Odpowiedź z Cytatem
stare 27-05-2011, 12:08   Post #9 (permalink)
Awatar Teliss
 
Zarejestrowany: Jan 2008
Skąd: Świnoujście
Postów: 1.072
No ja to właśnie testuje i mam okno po mojej lewej stronie, program znajduje twarz bardziej na lewo i zwróconą w lewo przez cień.
Teliss jest offline  


Rating: 79880 | Skill: 6.54 | OpenRating: 0
Logitech DFGT | Hamowanie: Lewą nogą | Zmiana biegów: Łopatki
Odpowiedź z Cytatem
stare 17-03-2012, 00:12   Post #10 (permalink)
Awatar Dybens
 
Zarejestrowany: Aug 2005
Postów: 2.078
Poświęciłem dzisiaj całe popołudnie(manualne zdolności ) na zrobienie freetracka, stelaża+4 diody+czapa.
Poprosiłem mocne diody...no q..nie wiedziałem co robie.
Po długim tentegowaniu jak podłączyłem to farba ze ścian złazi Zamalowałem czarnym flamastrem (diody) ale nie wiele pomogło. Czuje że będe musiał zrobić drugie podejście bo żona jak się przebudzi w nocy to od razu zacznie imprezować
Ale jutro dopiero bede walczył z konfigurowaniem.
Pytanie bo ogarnia mnie całkowita niewiedza, czy po konfiguracji minimalizuje i w grze bedzie efekt czy coś czy coś jeszcze?
Nie chciałbym sie załamać i wolał bym wiedzieć co robić. Piszą jak zrobić ala nie piszą jak to ożywić.
Dybens jest offline  
Rating: 106438 | Skill: 12.56 | OpenRating: 0
Logitech DFP | Hamowanie: Lewą nogą | Zmiana biegów: Łopatki
Odpowiedź z Cytatem
Odpowiedz

Bookmarks

Tagi
czym, komu, się, trackir

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Wyłączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Włączony



Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 10:12.


Powered by vBulletin® Version 3.8.6
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Content Relevant URLs by vBSEO 3.6.0
SimRacingPL

no new posts

Logowanie
Login:
Hasło:
 Zarejestruj się!

165 osób online
161 Gości
4 Zalogowanych
Facebook
Administratorzy