Szukaj:
PL EN ES
Polecamy



Kalendarz treningów
Nowości
Wróć   SimRacing wyścigi online > Newsy i Artykuły > Newsy > SimRacingPL > Portal SimRacingPL

Nordschleife 2011 - Ekipa SimracingPL na Nordzie cz. II

Zarejestruj się Projects Kalendarz Szukaj Dzisiejsze posty Zaznacz Wszystkie Fora jako Przeczytane

Portal SimRacingPL Portal SimRacingPL

Odpowiedz
LinkBack Narzędzia wątku Wygląd
stare 19-01-2012, 09:01   Post #1 (permalink)
Administrator Gogli
Awatar SirDuncan
 
Zarejestrowany: Nov 2006
Postów: 8.326
Nordschleife 2011 - Ekipa SimracingPL na Nordzie cz. II

Niedziela powitała nas uporczywym pianiem koguta z posesji obok hotelu. Darł dzioba już od chwili, gdy pierwsze promienie słońca padły na wieżę zamku Nurburg. Pobudka, kąpiel, śniadanie przy akompaniamencie słów wypowiadanych jak mantra przez Marka „Ej, no już Jedziemy Nikt w sumie mu się nie dziwił. Spacer dnia poprzedniego zaostrzył nam apetyty. Byliśmy gotowi na Norda.

Może to tylko takie złudzenie, ale wydaje się, że nasze samochody odpalane tego ranka, po całonocnym postoju, pracowały inaczej. Dźwięk był donośniejszy, hamulce ostrzejsze, wozy były zrywniejsze i sztywniejsze. One też były gotowe zmierzyć się z torem. Albo w obliczu tego, co widać było na ulicach Adenau zwyczajnie zachowywały się jak facet w obliczu atrakcyjnej kobitki, czyli „wciągały brzuchy”. Od rana bowiem ulice ponownie były wypełnione każdym wyprodukowanym modelem sportowego samochodu i motocykla. Porsche, Lotusy, Ferrari, BMW, AMG, Lamborghini i inne supersamochody krążyły po ulicach jak głodne drapieżniki. Powoli i dostojnie, ale gdyby tylko dać im powód w postaci kawałka prostej lub ciekawego zakrętu, natychmiast by zaatakowały bez litości. Ich ilość przytłaczała. Nie wiadomo było, w którą stronę kręcić głową.

LesiU:
„Porsche 911 – głównie typ 997, od Carrery po GT2. BMW – zwykle E30 i E46, zarówno z, jak i bez „M”… no i Lotusy – Elise i Exige. To raczej te wymienione widywaliśmy najczęściej na ulicach Adenau. Morgany też były, do tego sporo wypożyczonych Swiftów i Scirocco „Cup” a także sportowe Clio, Megane no i oczywiście trochę Corvette, Ferrari, Lambo i innych Astonów. Istny przekrój przez sportową motoryzację ostatnich dwóch dekad.”

Marek987:
„Spośród wielu ciekawych samochodów, które jeździły po Adenau mi szczególnie utkwił w pamięci jeden Nissan GT-R. Nissan jak Nissan, ale jaki napis na klapie bagażnika! Cytuję: „Fuck Nissan warranty!”.”



Zaiste, bardzo przystojne...


Ukryty przekaz

Przed odjazdem postanowiliśmy jeszcze, że „nadejszła wiekopomna chwiela”, zatem nie możemy nie uwiecznić przejazdów po Nordzie. Podzieliliśmy się na dwie grupy. Sir i Memku z Kasią zostali na miejscu. Uzbrojeni w kamerę i aparaty mieli zadanie wypatrywać „naszych” i rejestrować ich przejazdy. Marek987 z Lesiem pojechali na tor, na który dostali się wjazdem w Adenau, Thoo24Mass z Karasiem pojechali po samochód do wypożyczalni a T0m speedował Speedsterem w stronę Nurburg. Dla całej ekipy rozpoczął się długo wyczekiwany dzień jazd po Ringu.

Zanim napiszemy jak było, szybko przypomnijmy czym mogliśmy pochwalić się przed innymi kierowcami.

SirDuncan:

Fiat Cinquecento Sporting
Moc: 55 KM
Największa prędkość na torze: 165 km/h
Ciekawostki: Najsłabsze auto na torze, ale nie najwolniejsze.

Thoo24Mass i LesiU:

Toyota Celica V generacji
Moc: 105 KM
Największa prędkość na torze:
Ciekawostki: Ze zużytym dyfrem też da się jeździć!

Marek987:

BMW E92 330i
Moc: 272 KM
Największa prędkość na torze: nie wiem, pilnowałem tylko prędkości obrotowej silnika
Ciekawostki: M pakiet + parę części z Perfomance (rozpórka, splittery, spojler)

Memku i Kasia:

Toyota Avensis Kombi w dizlu ale czerwona czyli "boso ale w ostrogach"

Karas:

VW Scirocco „Cup”

T0m:

Opel Speedster Turbo
Moc: 200KM

Memku, Kasia i Sir, ustawieni w tym samym miejscu, w którym dzień wcześniej wszyscy oglądali przejazdy w ramach turistenferten, na dany na bramkach sygnał rozpoczynali foto safari. Bez problemu udało się wypatrzeć T0ma i Marka987. Gorzej było z Karasiem, który w swoim Scirocco wyglądał jak reszta kierowców wypożyczonych Scirocco i którego auto, od innych tak samo pomalowanych Scirocco, można było odróżnić tylko po tablicach rejestracyjnych. Na dodatek pech chciał, że prawie zawsze Scirocco z wypożyczalni jeździły razem. Przez wąskie okna tego agresywnie stylizowanego coupe trzeba więc było wypatrywać sylwetki ubranej w znane nam czerwone polo. Udało się. Wszyscy mamy zdjęcia i filmy z przejazdu przez Ex-Muhle. Chłopaki przejeżdżali ten zakręt bardzo sprawnie. Nie byli wolniejsi od innych, nie przestrzelili zakrętów i jechali po best line. Tak to wyglądało z zewnątrz.



Od 5 minuty widać Marka987

A jak swoje pierwsze kilometry widzieli chłopaki

LesiU:
„U mnie dzień zaczął się od kilku okrążeń z Markiem, w jego E92 330i. Na tor wjechaliśmy w Adenau i dopiero po dłuższej chwili w głowie ułożyłem sobie mapkę, gdzie się dokładnie znajdujemy. Jeszcze tylko korekta ustawień fotela na bardziej sportowe i już można było się delektować każdym metrem pochłanianego asfaltu. Szaleństw nie było, bo i nie były wskazane. Nikt nie chciał zakończyć przygody z rozbitym na bandzie samochodem, mimo że większość z nas mogła z pamięci wyrecytować nazwy kolejnych zakrętów i sekcji toru. Jakie wrażenia? Kilkudniowy trening na konwersji z GTR: Evo na odpowiednim FOVie dał rezultat – przebieg zakrętów, z paroma wyjątkami, od samego początku był bardzo znajomy. Mimo że Marek lubił gdy wskazówka prędkościomierza była po jego prawej stronie, tak samo auto było na tyle dobrze wyciszone, że nie czuło się aż tak tych prędkości (nawet przy ponad 200 km/h do których goniliśmy auto na Dottinger-Hohe). Po 2,5 okrążenia zjechaliśmy z toru dać trochę odpocząć hamulcom. W tym samym czasie Karaś z T0mem i Thoo24Massem również zjawili się na parkingu. Wymiana wrażeń, Marek zaczął kolejną sesję, tym razem solo, Thoo24Mass został z Karasiem a ja wskoczyłem do ciasnego kokpitu Speedstera Turbo. Cechy szczególne? Brak dachu nad głową, huk powietrza tak duży, że trzeba do siebie krzyczeć już przy około 100 km/h, praca silnika tuż za naszymi plecami. Do tego auto przyspiesza bardzo chętnie, praktycznie w ogóle się nie przechyla w zakrętach, do toru przyklejone jest jak płaszczka i generuje całkiem sensowne przeciążenia… to, w połączeniu z naturalną nerwowością wynikającą z rozkładu masy, potrafi wyzwolić spore ilości adrenaliny, szczególnie dla kogoś kto pierwszy raz jest wożony tak specyficznym autem. Czy ma się dość po tych ~22 kilometrach? W życiu! Kolejne okrążenie chłonąłem z takim samym entuzjazmem jak pierwsze i powiem Wam, że mógłbym tak cały dzień! Ale, ale… do zagrzania był jeszcze fotel pasażera w pseudo-cupowym Scirocco (nie mylić z w pełni wyczynową wersją R Cup!), które mimo że wyraźnie cięższe od Speedstera, moc miało do niego zbliżoną.
Z Karasiem również zrobiłem 2 okrążenia. Mimo półwyczynowego „zawiasu”, auto jest bardziej miękkie, co w połączeniu z przednim napędem oraz skrzynią DSG daje więcej swobody bez ryzyka rozbicia, więc Karaś sobie nie żałował i od początku szukał limitu możliwości tego auta. W najgorszym przypadku łapało się w apeksie lekką, łatwą do skorygowania podsterowność bądź wyraźnie zauważalny uślizg tyłu i można było jechać dalej. W Speedsterze tak agresywne traktowanie mogłoby się skończyć znacznie gorzej…”


Od 3 min. Najpierw Karaś a potem Marki
t0m:
„Tor z „zewnątrz” robi monumentalne wrażenie i wygląda złowrogo, nie łatwo zapomnieć, że nie każdy go opuszcza na własnych kołach ... a do domu daleko.
Nie ma nic gorszego i bardziej niebezpiecznego niż spięty drajwer ale na szczęście koncentracja i adrenalina pozwalają zapomnieć o niebezpieczeństwach i nie najszczęśliwszej kombinacji samochód plus tor nie wybaczający błędów. Po przejechaniu bramek wjazdowych jeszcze chwila niepewności i wypatrywanie pierwszych zakrętów no i tu można się lekko zdziwić, bo przyczepność nie przypomina tej z dróg publicznych ani nawet tej z naszych lokalnych torów, jest bardzo duża, opony (zwykłe drogowe i już nie pierwszej młodości) nie mają żadnych problemów z trakcją, do tego dochodzi mocne wyprofilowanie i w rezultacie samochód prowadzi się jak po sznurku.
Przyjemną jazdę, podziwianie widoków i radość z przeciążeń na zakrętach i górkach/dołkach których jest mnóstwo zakłócała tylko permanentnie wywieszona na Adenauer Forst żółta flaga i zgarniane stamtąd rozbitki.
Wszystko było by pięknie gdyby nie to, że po paru kółkach samochód miał dość i popuścił trochę wody (taka przypadłość tego modelu, że narażony na promienie UV plastikowy zbiorniczek wyrównawczy potrafi popękać). I tak mając w perspektywie 1200km drogi powrotnej musiałem odpuścić dalsze jazdy i ustawiłem się w kolejce do Karasiowego VW, który na semislickach generował nie mniejszy fun niż rwd.”


T0m i LesiU na torze

Marek987:
„Tak mi się śpieszyło wyjechać na tor, że zapomniałem zabrać dokumenty (zorientowałem się dopiero po powrocie do pensjonatu ). Zapakowałem Lesia do samochodu i naprzód atakować bramkę wjazdową! Na początku do Ringu podszedłem z wielkim respektem, ale jak po paru zakrętach nic mnie nie ugryzło to przycisnąłem mocno pedał przyspieszenia. 2 i pół kółka minęło tak szybko, że po zjechaniu na parking kłóciłem się z Lesiem, że zrobiłem dopiero półtora! Pasażer przesiadł się do kolejnego samochodu, a ja rozpocząłem prawdziwą jazdę. Czułem się już pewnie na torze, poza tym już tak mam, że jak kogoś wiozę to włączają mi się ograniczniki ułańskiej fantazji. Te dwa kółka były wspaniałe, ale przydało by się co najmniej kolejne 450 lapów! Do pełni szczęścia zabrakło mi tylko czystego przejazdu, ponieważ za każdym razem w Adenauer Forst miałem żółtą flagę (a to jacyś motocykliści zbierali się z asfaltu, a to rozbiło się białe Subaru), ale cieszę się, że to nie ja byłem tego przyczyną.
Zanim wjechałem na tor miałem prawie połowę zbiornika paliwa a silnik N53B30 z bezpośrednim wtryskiem benzyny potrafi być naprawdę oszczędny to jednak na Nordzie okazało się, że żłopie paliwo bez opamiętania. W połowie ostatniego kółka zapaliła się rezerwa i już następnego lapa bym nie zrobił. Wjeżdżając na tor lepiej tankować do pełna bo można utknąć gdzieś pomiędzy zjazdami!
Przed wyjazdem trenowałem w GTR Evo w M3 GT2 i jeżeli układ zakrętów się zgadza z rzeczywistym to jednak żaden symulator nie jest w stanie oddać tej różnicy poziomów jakie są naprawdę. To robi ogromne wrażenie! Poza tym w M3 strasznie mi latał tyłek (szczególnie w zakrętach na początku – Hatzenbach i Hocheichen) natomiast w mojej trzysta trzydziestce miałem cały czas świetną trakcję i przyczepność (uwzględniając oczywiście różnice w mocach silników).
I jeszcze jedna sprawa – zauważyłem, że bardzo by się przydało stosowanie heel & toe bo zwykła redukcja biegów trwa za długo, ale ten niewybaczalny błąd w mojej technice jazdy usunąłem dopiero po powrocie z Norda.”

Thoo24Mass:
„Moja pobudka była mniej ekscytująca aniżeli pozostałych simracingowców. Dzień wcześniej gdy zrobiliśmy sobie mały wyścig do Adenau, zogotowałem hamulce (nieotarte wcześniej ), a dyfer jęczał: „Ja nie chcę do piekła”. Tak więc z umiarkowanym optymizmem skoczyłem z Karasiem po Sirocco i udaliśmy się na tor. Pierwszą jazdę na fotelu pasażera miałem z T0mem i byłem pod ogromnym wrażeniem tego przerośniętego gokarta. Najchętniej wypchnąłbym kierowcę na krótkiej prostej i sam zasiadł za kierownikiem . Później przyszła kolej na kurs z Karasiem, który był już po paru… kółkach ofkors i nowe doznania. Cisnął go jakby tą trasą jeździł co niedzielę do kościoła.
Zacząłem się bić z własnym rozsądkiem. Jechać… czy nie jechać. Przyszła relacja F1, przyszedł deszcz. Cdn.”

Mniej więcej w południe także Sir i Memku dołączyli do reszty chłopaków na torze. Pierwszym, co zobaczyli był T0m nurkujący w nadkolu Opla. Szybko się wyjaśniło, że mieliśmy pierwszą ofiarę toru. Całe wewnętrzna część koła została „posikana” przez uciekający płyn chłodniczy. T0m próbował usunąć usterkę. Tuż po tym, gdy cała grupa była już na torze, akurat wypadła pora obiadowa, więc chłopaki szybko coś wrzucili na ruszt, gdy tymczasem Sir i Memku przespacerowali się po parkingu przed głównym wjazdem. Samochodów i motocykli było mnóstwo, lecz jeszcze więcej ludzi. W newralgicznych punktach parkingu ciężko było się przecisnąć. Grune Holle, czyli budynek restauracji na środku parkingu, widziany z Dottinger Hoche z charakterystycznym półokrągłym dachem, był zatłoczony jak autobus w środku szczytu komunikacyjnego. Jestem pewny, że zaraz po jego wybudowaniu dach był płaski ale po kilku niedzielach wygiął się od panującego tam tłoku. Chłopaki, którzy akurat szamali hamburgery wielkie jak koła wyścigówki, wciśnięci w kąt restauracji wyglądali jak glonojady przyczepione do szyby akwarium. Okolice parkingowego sklepiku z pamiątkami także były trudno dostępne. Po pierwsze, dlatego, że każdy z kierowców i pasażerów chciał mieć jakąś pamiątkę a po drugie, towaru było tak dużo, że ciężko było się zdecydować co konkretnie kupić. Ceny obowiązujące w sklepie były różne. Od całkiem przystępnych za czapeczki, naklejki i kubki, po absolutnie nie do zaakceptowania za kurtki, bluzy i modele Ring Taxi. Oczywiście nie do zaakceptowania przez skromnie zarabiających uczestników wyprawy. Tym razem w sklepie na torze nic nie kupiliśmy. Mniej zatłoczone miejsca to barierki wzdłuż wyjazdu na tor i tablica z zasadami bezpieczeństwa. Tablicy na pewno nie przeczytał motocyklista, którego zwieziono z toru karetką, a jego motor wrócił na parking na lawecie. Konsekwencje zdrowotne mam nadzieję nie były wysokie, ale mogę sobie wyobrazić o ile cieńszy stał się portfel motocyklisty. Około godziny zamknięcia toru i asysta lawety kosztowała w granicach 1000 euro. Zaraz po zakończeniu neutralizacji Sir oraz Memku wyjechali na tor:


Grune Helle



Speederiańska Ziemia obiecana


W przedsionku Piekła

SirDuncan:
„Raz tu już byłem i pewne standardy ustanowiłem. Tym razem wiedziałem mniej więcej, czego się spodziewać. Przede wszystkim chciałem utrzymać tempo na tyle wysokie, aby w żadnym punkcie nie schodzić poniżej 3 biegu. Chciałem też pobić rekord osiągniętej prędkości, czyli 170 km/h. Niestety tor zweryfikował moje plany. Przede wszystkim zostałem zaskoczony. Nie dziwię się, że ludzie kręcą tu dziesiątki kółek. Za każdym wyjazdem na tor odkrywasz kolejną jego część, kolejny element i każde kółko może cię zaskoczyć. Pierwszy raz wybałuszyłem gały zaraz za mostkiem. Zjazd tam był znacznie bardziej stromy niż go zapamiętałem z pierwszej wizyty. Pierwszy zakręt chciałem przejechać optymalnie, ale niestety musiałem robić miejsce innym. Potem pamiętam, że na skrzyżowaniu – wjazd na GP i Norda – przejechałem trochę za blisko bandy, przez co Thoo24Mass instynktownie przesunął nogi bliżej środka Cieniasa. Potem przez całą długość toru przyzwyczajałem się do znacznie większych stromizn i podjazdów niż w rFactorze. Na początku toru miałem z tym trochę kłopotu, bo każde hamowanie było na granicy zdrowego rozsądku i w dwóch miejscach poczułem, że przesadzam. Jadąc, przede wszystkim musisz pamiętać, że nie masz toru dla siebie. W szczególności, jeśli masz samochód o mocy 55 KM. Do Ex-Muhle trzymał się za mną Memku w swoim dieselku, ale choć starałem się z całej siły nie udało się go utrzymać za sobą i na podjeździe za Ex śmignął mnie z lewej. Oczywiście nie ścigaliśmy się, chodziło mi o to żebym miał tempo wystarczające, aby Memku nie miał szansy mnie wyprzedzić. Po tym zakręcie tor pnie się w górę aż do Hoche Acht i ta górka obnażyła słabą stronę Cieniaka. Biedak nie miał siły. Dlatego też Memku odjechał mi na 20 – 30 sekund. Diesel power. Na Karuzeli doszło mnie 911, więc musiałem zrobić mu trochę miejsca i przez to ciut później wjechałem na betonowe płyty, ale za to bardzo wcześnie wcisnąłem gaz do podłogi. Trochę na zasadzie „zobaczymy ile Sporting potrafi i czy umiem wyprowadzić go z poślizgu”. Samochód zniósł to dzielnie. Za Hoche Cienki odzyskał trochę animuszu i nim się obejrzałem już gnałem ponad 160 po długiej prostej za gantry.
Jak już wcześniej mówiłem – tor mnie zaskoczył. Niby już go znałem z „reala”, ale podczas pierwszego przejazdu, mimo, że taki sam jak dwa lata temu, był całkiem nowy. A to ściana lasu, a to krawężnik, a to górka, a to to, a to śmo. Musicie wiedzieć jedno – „real” w stosunku do „wituala” jest taki, że: nitka toru się zgadza, tam gdzie jest dolinka w realu, tam też jest dolinka w symulacji, gdzie górka, tam górka. Cała reszta jest zupełnie inna. Wirtualna trawa nie tak zielona, las nie tak gęsty, góry w oddali nie tak wyraźne. Brakuje mnóstwa elementów wyposażenia toru. A przede wszystkim brakuje uczucia, czucia, odczucia, tak zwanego feelingu. Czujesz przeciążenia na zakrętach i nierówności toru, słyszysz jak samochód trzeszczy, słyszysz inne samochody a przede wszystkim czujesz strach, a jeśli masz jaja ze stali, to przynajmniej obawę. Moim celem było przekroczenie 170 km/h. Zamiar nie zrealizowany. Samochód zacząłem rozpędzać za Hocheichen (co za nazwa) i gdy miałem już 160 km/h zerknąłem na garb w dolinie przed podjazdem do Flugplatz i pomyślałem, że przecież zakręt jest na szczycie górki a ja jestem po złej stronie toru, muszę ostrzej skręcić a jak mnie podbije to bankowo tył mnie wyprzedzi a Tomek z fotela obok zabije mnie wcześniej niż zrobią to bariery na Quiddelbaher. Albo to dziwne uczucie osamotnienia, jakie towarzyszyło mi podczas żmudnego podjazdu do Karuzeli. Ta część toru jest monumentalna. Autentycznie czujesz respekt przed ogromem toru. Nie wiem… może jestem sentymentalny, ale jadąc do Karuzeli uświadomiłem sobie, że w obliczu rzeczy wielkich nawet najtwardszy sk…syn mięknie, a co dopiero ja. Nie dziwne, że mnie naszły takie myśli. To jest Nord. Pot, krew i łzy. Zielone Piekło Jeśli się nie pilnujesz - jak najbardziej.”


Sir i Thoo24Mass na torze

Sir i Memku swoje kółka skończyli tuż przed godziną 14, czyli na chwilę przed rozpoczęciem transmisji GP Hiszpanii. Szybko zdecydowaliśmy, że to znakomita okazja do odwiedzenia Pistenclause czyli najbardziej klimatycznej knajpy na świecie. Niestety po dotarciu na miejsce czekała nas niemiła niespodzianka. Pistenclause otwiera się dopiero o godzinie 16. W poszukiwaniu Pisten a potem innej miejscówki, gdzie moglibyśmy obejrzeć wyścig, odbyliśmy skróconą wycieczkę po Adenau. To czyste i pięknie utrzymane miasteczko, żyje tylko i wyłącznie dzięki Nordowi. Każdy biznes nastawiony jest na obsługę kierowców, samochodów i kibiców przyjeżdżających na Norda. Jeśli chcielibyście załatwić tam cokolwiek np. wynająć pokój – dostaniecie pokój o nazwie Schumacher Suit. Jeśli chcecie zjeść obiad będziecie wybierać dania typu typu Castrol Soup albo Slick Rostbef. Jeśli chcecie wybrać się na wycieczkę po okolicy – dostaniecie samochód z klatką bezpieczeństwa. Po drodze widzieliśmy parkujące na ulicy supersamochody, szyldy z wizerunkami aut sportowych, nazwy jednoznacznie nawiązujące do moto sportu. Ostatecznie wylądowaliśmy w innej, równie znanej i lubianej, knajpie o nazwie Paddock. No kto by pomyślał… Tam zamówiliśmy lekki obiad, napoje i przez półtorej godziny gapiliśmy się na kolejny sukces Baby Schumachera. Co dziwne, oprócz nas właściwie nikogo w Paddock nie było. W międzyczasie nad Adenau i najbliższą Adenau częścią Norda spadł deszcz. W połowie ulewy T0m przypomniał sobie, że jego Opel, który stał na parkingu pod torem nie ma założonego dachu. Czym prędzej wraz z Memkiem pognali ratować auto. Na miejscu przypomnieli sobie, że dach schowali w bagażniku Celicy Thoo24Massa, który na luzie sączył colę w Paddock. Na szczęście ulewa nie trwała wystarczająco długo, aby wypełnić Speedstera wodą do poziomu okien. Deszcz tylko lekko zmoczył siedzenia. Po GP Hiszpanii postanowiliśmy odwiedzić jeszcze jeden tzw. „musik”. Było to, zwane pogardliwie przez organizatorów akcji Save The Ring, NuroDisney, czyli przeogromne centrum rozrywki, którego głównym tematem są sporty motorowe ze szczególnym uwzględnieniem zwodów odbywających się na Nordzie.


Świetnie się bawimy oglądając marsz Vettela po Mistrzostwo

Nowoczesny kompleks powstał całkiem niedawno dzięki prywatnym inwestorom, którzy zainwestowali grube miliony euro w rozbudowę infrastruktury oraz reklamę obiektu. Dziś Nordschleife oraz Nurburgring to nie tylko sama nitka toru i kilka trybun. To kompleks hotelowy, centrum handlowe, kompleks rozrywkowy z kinem, muzeum, interaktywnymi wystawami i wieloma innymi atrakcjami wliczając w to najszybszą na świecie kolejkę górską. Wszystko pachnie nowością i jest, zgodnie z niemieckim duchem, świetnie zorganizowane. My przeszliśmy jedynie obok centrum rozrywki kierując się w stronę sklepów z pamiątkami. Najpierw odwiedziliśmy pierwszy sklep dedykowany legendzie Nordschleife, gdzie można było kupić pamiątki zawierające odniesienia do starych dobrych czasów okolic zamku Nurburg. Obok znajdował się natomiast ogromny fanshop, w którym można było nabyć najnowsze logo Nurburgringu, na czym tylko sobie zamarzymy. To tam kupuje się słynne naklejki, którymi oklejane są samochody, które przejechały po torze, tam też można ubrać się od stóp do głów, zakupić różnego rodzaju akcesoria (kubki, breloki, naszywki, smycze), książki, filmy, modele, maskotki, alkohole a nawet zestawy grillowe i sprzęt AGD. A wszystko to opieczętowane logo Nurburgring. W fanshopie także dokonaliśmy kilku zakupów i szczęśliwi wróciliśmy na tor by kontynuować jazdy.


Szary i czerwony - kolor bankructwa


Ten u komornika zarezerwuje Rex


Na tego odkłada Marek987
Thoo24Mass:
„F1 odjechało a deszcz odleciał. A ja… pojechałem .
Jednak wcześniej zasiliłem fotel Sira. Sporting pomimo dwukrotnie mniejszej mocy nadrabiał dużo mniejszą masą i dwuletnim doświadczeniem pilota. Wskazówka obrotomierza często lizała czerwone pole obrotomierza a oponki latały od kerba do kerba. Cinquecento jak na prawdziwego Włocha przystało dał z siebie wszystko.
No i zostałem sam ze sobą i Lesiem na fotelu pasażera. Jedno pomiarowe i ambitny plan. Wiedziałem, że przy 105 kucykach będzie liczyła się najbardziej bestline. Tu śmiało mogę stwierdzić, że wirtualne kółka zrobiły bardzo dobrą robotę i tor nie zaskoczył mnie w żadnym zakręcie. Jechało się bajecznie. Z każdym zakrętem coraz mocniej męczyłem opony, czego o hamulcach powiedzieć nie mogę. Musiałem ratować się wytężonym zarzynaniem skrzyni i silnika przed zakrętami . Kiedy minęliśmy R10 a LesiU zatrzymał stoper banan z gęby mi nie schodził przez następną godzinę. Plan wykonany. Celina cało dotarła na parking, na którym delektowałem się już w spokoju zapachem spalonych hamulców.”


Thoo24Mass i LesiU na torze

Bohaterem drugiej sesji był Karas. Dzięki jego uprzejmości każdy z nas miał szanse przejechać się mocnym samochodem przystosowanym do jazdy po torze. Jego Scirocco z wypożyczalni miał moc wystarczającą do łatwego osiągania prędkości ponad 200 km/h, opony mocno przyczepne a hamulce twarde i pewnie chwytające tarcze hamulcowe. Oprócz tego Scirocco był ogołocony z wyposażenia od przednich foteli do bagażnika i miał zamontowaną klatkę bezpieczeństwa.

SirDuncan:
„Przede chciałbym podziękować Piotrkowi za przejażdżkę jego samochodem. To była niesamowita jazda. Zupełnie nieporównywalna do najdzikszych harców moim samochodem. Przyspieszenia, przeciążenia boczne, hamowanie były tak potężne, że pod koniec okrążenia było mi niedobrze (taką mam przypadłość). Wreszcie zobaczyłem jak się wyprzedza na Nordzie. Jeśli tylko zarabiasz w euro lub zarabiasz czterokrotność średniej krajowej zdecydowanie lepiej jest wypożyczyć sobie samochód przystosowany do znoszenia trudów Norda niż katować swoje auto. Po pierwsze jadąc możesz pozwolić sobie na więcej, a po drugie doznania są wielokrotnie bardziej intensywne a o to właśnie chodzi w jeździe po tym torze.”

LesiU:
”… Po popołudniowym obiadku skonsumowanym w restauracji podczas oglądania relacji F1 wróciliśmy na tor (przez, który w międzyczasie przeszedł mały deszczyk) i kontynuowaliśmy jazdę. Karaś miał do wyjeżdżenia jeszcze kilka okrążeń, Sporting SirDuncana prosił o jeden przejazd – tak samo z resztą jak i Celica Thoo24Massa (na oba się załapałem ). W przypadku Celiki jednak stawką było coś więcej – wykręcić czas poniżej 12:00, najlepiej w okolicach 11:30, co pokrywałoby się z czasami, jakie uzyskiwaliśmy podczas naszych przygotowań jeszcze przed wyjazdem. Na linii kończącej pomiar byliśmy bardziej niż zadowoleni a i auto „dało radę”.

Thoo24Mass:
„Na koniec rodzynek. Dwa ostatnie kółka z weteranem. Karaś po całodniowych harcach po Nordzie był wjeżdżony jak nikt z Nas. Porównywanie pierwszego przejazdu z Piotrkiem do drugiego jest bez sensu. Myślałem, że wsiądę i przejedziemy się 21 kilometrów. Ale nie, Piotrek musiał poprawić czas o PONAD 1 minutę ! A ja znowu narobiłem w pieluchę.”


Karaś na torze

Ostatnie jazdy wykonaliśmy tuż przed zamknięciem toru. Zebraliśmy się na parkingu i dzieliliśmy wrażeniami. Nikt nie był rozczarowany. To był wspaniały dzień. Mieliśmy piękną pogodę, tor nie był zatłoczony, oglądaliśmy wspaniałe supersamochody z bliska „w akcji”. Parking powoli pustoszał a my korzystając z tego ustawiliśmy się do pamiątkowego zdjęcia. Brakowało na tylko Marka, który fotografował przejazd Sira i znajdował się akurat w Adenau. To zdjęcie, to jest wspaniała pamiątka, na którą wszyscy będziemy często spoglądać i marzyć o powrocie do Nurburg.

LesiU:
”Czy można chcieć czegoś więcej? TAK! Wrócić tu na drugi dzień i kontynuować zabawę, i tak dopóki nie zabraknie nam pieniędzy na paliwo i opłaty za wjazd. Niestety, na drugi dzień zaplanowany mieliśmy powrót ale dla każdego było jasne, że nie był to nasz ostatni raz! Tym bardziej że tor nie jest klaustrofobicznie wąski zaś przy suchej pogodzie margines bezpieczeństwa według mnie, jako pasażera, zdaje się być na tyle duży, że znając tor (tak jak my go znaliśmy do tej pory z symulatorów) o wypadek trzeba się po prostu postarać. Tor jest jednak na tyle piękny, że samo przejechanie się po nim, nawet przy prawej krawędzi i z „kierunkiem” włączonym na stałe, daje dużo satysfakcji i niezapomnianych wrażeń. Zdecydowanie błędne jest założenie, że trzeba mieć bardzo mocne auto by taka wycieczka miała sens. Mogliby mnie wrzucić do taczki i pchać całe okrążenie, a i tak bym się cieszył jak dziecko

Marek987:
„Podsumowując ten dzień jednym zdaniem: są tory wyścigowe i jest Nordschleife!”

Thoo24Mass:
„Pobudka w sobotni poranek nie zwiastowała takich emocji jakie skumulowały się w ciele i duchu o zachodzie. Świetnie spędzony czas w rewelacyjnym miejscu. Trzeba czegoś więcej? Tak, WIĘCEJ KÓŁEK! Zwieńczeniem dnia była mała impreza urodzinowa Lesia. Mała, bo z rana czekało nas ponad 1000 kilometrów drogi do domu.”

Z parkingu przy wjeździe na Norda wyjechaliśmy po godzinie 18 i skierowaliśmy się na stację benzynową, która stoi przy drodze biegnącej równolegle do najdłuższej prostej Dottinger Hoche. Główną atrakcją tej otwartej ponad 80 lat temu stacji – nie licząc wspaniałych samochodów, jakie można tam obejrzeć podczas tankowania – jest gigantyczna, licząca chyba kilka tysięcy sztuk, kolekcja modeli samochodów sportowych, wyścigowych i rajdowych, w różnych skalach. Najliczniejszą grupę stanowią modle w skali 1/43 i stanowią one około 70 procent całej kolekcji. Oprócz nich możemy znaleźć modele każdej innej popularnej skali. Ich jakość i różnorodność po prostu powalała. Oglądanie kolekcji to podróż w czasie. Znajdują się tam samochody i motocykle z wszystkich epok – od czasów kiedy pierwsze automobile wyjechały na drogi aż do dnia dzisiejszego, pogrupowane tematycznie. Oddzielnie wystawiane są samochody, motocykle i figurki. Oddzielono też te drogie od tych tanich. Można znaleźć coś na każdy gust i każdą kieszeń. Ale ostrożnie różnica pomiędzy najtańszym i najdroższym modelem oferowanym w sklepie wynosi (uwaga) - około 3600 euro


Ten Aston kosztuje około 15 tys. zł

Po wyjściu ze stacji przyszła pora pierwszego pożegnania – Memeku z Kasią, gnani obowiązkiem służbowym, odłączyli się od nas i pojechali w kierunku domu. My natomiast w drodze powrotnej zatrzymaliśmy się na przeciwko siedziby Astona Martina w celu sfotografowania DBR9 GT1 w barwach Gulf, wystawionego w oknie centrum testowego od strony Dottinger Hoche. Potem ruszyliśmy w kierunku ulicy Gottlieb-Daimler-Strasse, przy której mieszczą się siedziby m.in. Audi, Phoenix Racing, Manthay Racing i kilku innych firm związanych ze sportem motorowym. Wszystkie te firmy wykorzystują Nordschleife jako centrum testowe, na którym sprawdzają wydajność i jakość rozwiązań, które potem trafiają do samochodów wyścigowych i seryjnych. Na parkingu siedziby Astona fotografowaliśmy jeszcze m.in. Vantage i DB9, potem najnowsze A7 w siedzibie Audi i na koniec oglądaliśmy salon sprzedaży i warsztaty Manthay Racing, czyli jednego z bardziej utytułowanych zespołów biorących udział w wyścigach serii VLN. Zespół utrzymuje się głównie z modyfikowania i sprzedawania samochodów Porsche. Po weekendzie miał dodatkowy zarobek, gdyż jedno z Porsche, które zaparkowało przed bramą miało uszkodzenia i wymagało gruntownego przejrzenia zawieszenia tylnego i niewielkich prac blacharskich. Drugie było ładnie pomalowanym i obklejonym drogowym 997.2 GT3 RS z dodanymi kilkoma akcesoriami wewnątrz kabiny - m.in. wyczynową kierownicą i ekranikiem LCD od pomiaru czasu. Szybka sesja fotograficzna przy szybszym Porsche zakończyła dzień w okolicach Nurburg.


Potem nie spiesząc się wróciliśmy do hotelu, z którego udaliśmy się do centrum Adenau na kolację, którą zjedliśmy w małej, przytulnej pizzerii Pinocchio. Oczywiście nawet tam znaleźć można było trofea wyścigowe, zdjęcia z podpisami kierowców oraz puchary. Serwowana pizza była gigantyczna i wypiekana w kamiennym piecu. Pyszności w przystępnej cenie. Po kolacji wróciliśmy cichymi już ulicami Adenau na małego afterka do hotelu. Zasiedliśmy przy przekąskach i napojach w głównej części apartamentu i próbowaliśmy obejrzeć materiał zdjęciowy i filmowy. Niestety, wobec znakomitej jakości filmów, skapitulował laptop, ale mimo to, wieczór zakończyliśmy w znakomitych nastrojach.

Poniedziałek – dzień wyjazdu. Pierwszy opuścił Adenau Sir i Karas, którzy jechali na lotnisko, z którego do Irlandii odlatywał Karas. Reszta wyjechała około godziny 9. Marek pognał BeEmKą na północ a T0m i Thoo24Mass z Lesiem pojechali na wschód na spotkanie z Sirem. Cała ekipa spotkała się kilka godzin później w z góry upatrzonym miejscu niedaleko skrzyżowania drogi 480 i autostrady 5. T0m jedynie śmignął koło Sira żegnając się mrugnięciem świateł z kolei Sir musiał chwilkę zaczekać na Thoo i Lesia, którzy człapali w kierunku granicy z uszkodzonym dyferencjałem. I znów kilometr za kilometrem, węzeł za węzłem z tym, że tym razem z duszą na ramieniu i zastanawiając się czy Toyota wytrzyma, pokonaliśmy drogę do granicy. Tam Sir już swoim tempem pojechał do Wrocławia a stamtąd do Warszawy. Thoo z Lesiem, dbając o dyferencjał potoczyli się do Olkusza i Krakowa. Wyprawa dobiegła końca.

SirDuncan:
„Nie musisz mieć kasy jak lodu, nie musisz być szybki jak kierowca F1, nie musisz mieć super fury. Przed Nordem wszyscy jesteśmy równi. Nord niepokornych temperuje, przestraszonych nastraja pozytywnie, smutnych pociesza, a zbyt wesołych stopuje. Nord dba o wyznawców religii Speederiańskiej. Nic dziwnego, że ktoś kiedyś nazwał go The Mother - Matka. Ale jeśli tylko nie będziesz go szanować, poczujesz silną, karzącą rękę ojca. Nord to jednocześnie Matka i Ojciec wszystkich torów wyścigowych.”



Gdyby nie high-speed camera Marka987 nie miałbym tych zdjęć

LesiU:
”Cała okolica wraz Północną Pętlą jest wyjątkowym miejscem. Chciałoby się tu mieszkać, mieć kilka wyczynowych aut pod ręką i „korzystać z życia” (czyt. jeździć po torze kiedy tylko się da!). Te 1200km w jedną stronę można jednak bez problemu pokonać, jeśli odpowiednio zaplanuje i zorganizuje się taką wycieczkę. Dlatego też, mimo że dla przeważającej większości z nas był to pierwszy wypad w te okolice, na pewno nie był ostatnim.”

t0m:
„Co może być lepszego dla fana wyścigów niż jazda po Nordzie? Chyba tylko jazda po Nordzie na pełnej #!@#!#. Może kiedyś


Najpierw Karaś a od 2 minuty T0m


Marek987:
„Powrót z Ringu minął mi szybko i przyjemnie, zdążyłem nawet na wyścig ligowy. Natomiast po paru dniach okazało się, że na jednej ze stron poświęconej zdjęciom z toru zostałem również uwieczniony. Zakupiłem niezwłocznie najładniejsze moim zdaniem zdjęcie, które następnie powiększyłem do formatu A4, oprawiłem w antyramę i powiesiłem na ścianie. Od tamtej pory wielokrotnie w ciągu dnia spoglądam w tamtą stronę i marzę o chwili kiedy znowu będę mógł przyłożyć kartę do czytnika bramki i wjechać na Ring…
Dziękuję wszystkim przybyłym za miło spędzone chwile a szczególnie SirDuncanowi za organizację tego niezapomnianego wydarzenia.”

Thoo24Mass:
„Adenau opuszczaliśmy z mocnym postanowieniem powrotu. Ktoś kto go przejedzie będzie wiedział dlaczego. U mnie motywacja tym większa, że nie mogłem przejechać więcej z powodów technicznych. Awaria samochodu na torze to ogromne koszta a powrót do domu też planowałem własnym autkiem. Szczęście jednak było po Naszej stronie i wszyscy dotarli bez większych przygód do domu. Sirowi oczywiście należą się ogromne podziękowania za organizację i mobilizację za super wycieczkę do Mekki speedsteringu i za relację (już straciłem wszelką nadzieję). No i do zobaczenia znowu w Zielonym Piekle u Mamy .”

SirDuncan jest offline  

Ostatnio edytowane przez SirDuncan : 19-01-2012 - 09:35
12:27


Rating: 24459 | Skill: 2.40 | OpenRating: 2965
Odpowiedź z Cytatem
stare 19-01-2012, 11:09   Post #2 (permalink)
Studio 397 veh. engineer
Awatar LesiU
 
Zarejestrowany: Jul 2005
Skąd: Olkusz
Postów: 14.376
Ech, aż mi zapachniało benzynką i oponami
LesiU jest online  
Studio 397, rFactor 2: KLIK
PC: Intel i7 7700K; Asus ROG Strix Z270G Gaming; Kingston HyperX Fury 2x16GB 2400 CL15; MSI GTX 1080 Armor OC 8GB; SSD Samsung 256GB SM961 m.2 NVMe; HDD WD 2,5" 1TB 5400rpm; be quiet! Dark Power Pro P11 750W; LG 37,5" 38UC99
OSW: Lenze MCS12H15-, SimuCube, IONI Pro HC, Meanwell SDR-960-48
Pedały: Fanatec CSP v2




Rating: 108480 | Skill: 7.97 | OpenRating: 0
Thrustmaster T500 RS | Fanatec Clubsport Pedals | Hamowanie: heel & toe | Zmiana biegów: Sekwencja
Odpowiedź z Cytatem
stare 19-01-2012, 15:15   Post #3 (permalink)
Administrator Gogli
Awatar SirDuncan
 
Zarejestrowany: Nov 2006
Postów: 8.326
A palonych hamulców nie czujesz
SirDuncan jest offline  
12:27


Rating: 24459 | Skill: 2.40 | OpenRating: 2965
Odpowiedź z Cytatem
stare 19-01-2012, 16:56   Post #4 (permalink)
Awatar ChudY
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Skąd: Rzepin
Postów: 926
Świetny tekst . Niech ktoś powie, że pieniądze szczęścia nie dają, dają jak się je wydaje właśnie w takich miejscach .

Rozwalił mnie tekst w filmiku "Karaś na torze" 4:40
"Masz 300-ta koni stary, no jedz k***a mac"
ChudY jest offline  
Rating: 21682 | Skill: 5.61 | OpenRating: 0 | Hamowanie: Lewą nogą | Zmiana biegów: Łopatki
Odpowiedź z Cytatem
stare 19-01-2012, 19:39   Post #5 (permalink)
Awatar Karas
 
Zarejestrowany: Feb 2005
Skąd: Łódź / Cork
Postów: 1.589
Wyślij wiadomośc poprzez MSN do Karas
Hehe no czasami lubie sobie pogadac za kiera
Karas jest offline  
Rating: 144730 | Skill: 13.26 | OpenRating: 0
Odpowiedź z Cytatem
stare 19-01-2012, 20:46   Post #6 (permalink)
rex
Administrator rFactor2
Awatar rex
 
Zarejestrowany: Jun 2008
Skąd: Gliwice
Postów: 5.781
no, nie powiem, konkretny model ten Arrowsik
rex jest offline  


Rating: 45414 | Skill: 4.51 | OpenRating: 1553
Thrustmaster T500 RS | Fanatec CSR Elite Pedals | Thrustmaster TH8 RS Shifter | Hamowanie: heel & toe | Zmiana biegów: Układ H
Odpowiedź z Cytatem
stare 19-01-2012, 21:46   Post #7 (permalink)
Awatar szramabdg
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Skąd: Bydgoszcz
Postów: 516
Trzeba w końcu spełnić swoje marzenie i wybrać się z wami kiedyś
szramabdg jest offline  
Rating: 9261 | Skill: 6.92 | OpenRating: 0
Odpowiedź z Cytatem
stare 19-01-2012, 22:10   Post #8 (permalink)
Awatar sAdi
 
Zarejestrowany: Mar 2009
Skąd: Bydgoszcz
Postów: 513
Jak zobaczyłem autokar na torze, to mnie dopiero rozwaliło

Co do wyjazdu to obiecuję sobie, że jeśli znowu będzie coś zorganizowane, to choćby nie wiem co, nawet jeśli zupa będzie po 7zł (tfu, tfu), nie ma bata, muszę jechać.

PS. Sir ty to człowieku masz talent do pisania. Może jakieś książki o motoryzacji powinieneś zacząć pisać
sAdi jest offline  
Rating: 43879 | Skill: 8.02 | OpenRating: 0
Logitech DFGT | Hamowanie: Lewą nogą | Zmiana biegów: Sekwencja
Odpowiedź z Cytatem
stare 22-01-2012, 00:19   Post #9 (permalink)
Awatar Damian333
 
Zarejestrowany: Jul 2006
Postów: 339
Fajna relacja, aż nabrałem jeszcze więcej chęci żeby sie tam kiedyś wybrać.
Damian333 jest offline  
Rating: 13965 | Skill: 10.88 | OpenRating: 0
Odpowiedź z Cytatem
stare 22-01-2012, 08:58   Post #10 (permalink)
Awatar Focus
 
Zarejestrowany: Sep 2006
Skąd: Kraków
Postów: 1.627
Relacja jak zwykle na poziomie. No i zazdroszczę oczywiście możliwości tak cielesnego doświdczenia świata motorsportu. Zwłaszcza tym, którzy spróbowali się z torem.
Ehhh... może kiedyś..
Póki co nadal nie jest mi dane, wrócić chociażby na wirtualne wojaże.
Pozdrawiam !
Focus jest offline  
___________ GP2 Majster # Rookie Of The Year 2007 # P4 F1 2008

Rating: 19969 | Skill: 6.01 | OpenRating: 0
Odpowiedź z Cytatem
Odpowiedz

Bookmarks

Tagi
2011, ekipa, nordschleife, nordzie, simracingpl

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Wyłączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Włączony


LinkBacks (?)
LinkBack to this Thread: http://simracing.pl/forum/f199/nordschleife-2011-ekipa-simracingpl-nordzie-cz-13449/
Dodane przez For Type Data Hits
Cinquecento On-Line / Mj srebrny sporting. This thread Refback 28-05-2014 15:11 55
Forum internetowe Porsche Club Poland :: Zobacz temat - Czy wiadomo już coś więcej o Nordschleife ? This thread Refback 10-03-2012 08:45 3


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 09:56.


Powered by vBulletin® Version 3.8.6
Copyright ©2000 - 2017, Jelsoft Enterprises Ltd.
Content Relevant URLs by vBSEO 3.6.0
SimRacingPL

no new posts

Facebook
Administratorzy