Po raz kolejny kolejny na naszych oczach zamykają się karty historii. Niektórzy z nas byli szczęśliwcami i wzięli udział w jej tworzeniu.
Świat motorsportu się zmienia. Kolejne regulacje i zmiany faworyzują krótsze i łatwiejsze formy rywalizacji. Zawody, które trwają dłużej niż 1,5h są mniej medialne, a co za tym idzie mniej popularne wśród sponsorów i kibiców. Klasyczne zawody aut GT są systematycznie skracane z długich dystansów do tzw. sprinterskich, a silniki co roku są coraz bardziej kastrowane ze swoich możliwości. Auta klasy GT1 były do niedawna na szczycie możliwości producentów, zespołów i kierowców.
Proces osłabiania mocy, prędkości aut GT1 trwał od kilku lat i prawdopodobnie rok 2011 był ostatnim, gdzie oficjalnie ścigano się tymi autami. Teraz już chyba tylko w historycznych klasykach i wśród pasjonatów będziemy mogli spotkać te piękne i niepokorne maszyny.
Zatem powspominajmy drugą połowę klasycznego sezonu ligi FIA GT 2011.
Runda 06: GP USA - tor Sebring
Druga część sezonu zaczęła się na torze Sebring International w Stanach Zjednoczonych. Rundzie tej towarzyszyło zwiększone zainteresowanie mediów i kibiców, co jednak nie przełożyło się na zwiększenie ilości zawodników na starcie. Podczas treningów, kwalifikacji i wyścigu kwalifikacyjnego najszybszy był Grzegorz Wójcikiewicz. Naciskali go kierowcy Vendetty – Patryk Sokołowski i Marcin Maliński. Niestety obydwaj otrzymali kare przesunięcia o 5 pozycji na starcie, za jazdę poza torem. Skorzystali na tym kierowcy ORT.
Ale oprócz pozycji startowej ważna jest też strategia, bo wyścig na torze Sebring miał trwać 3h i symulował 24h.
Niestety tuż przed startem kolejny raz Patryka Sokołowskiego zawiódł sprzęt – tym razem na okrążeniu formującym dotknęła go awaria układu kierowniczego. Na starcie, po błędzie na dohamowaniu Marcina Malińskiego, dochodzi do kolizji jego z Marcinem Skrzypczakiem, przez co popularny Malina musiał zjechać do boksów i wymienić przebitą oponę. Taki obrót sytuacji dał Grzegorzowi komfort prowadzenia w wyścigu. Obierając bezpieczną strategie 3 pitstopów wygrał wyścig. Choć lekko nie miał podczas tych 3 godzin, bo Marcin Skrzypczak – drugi na mecie i Artur Szykuła – trzecia pozycja, jechali na 2 pity i musiał on pilnować swojego tempa.
Zwycięstwo na torze Sebring umocniło na fotelu lidera Grzegorza Wójcikiewicza, ale też zaowocowało maksymalną karą wagową. Odczuł to od razu na kwalifikacjach. Zdobywając 4 miejsce na gridzie do wyścigu kwalifikacyjnego. Najszybszy w kwalifikacjach był Piotr Morawiec, który zamienił tą pozycję na zwycięstwo w wyścigu kwalifikacyjnym. Tuż za nim na metę wpadł lider klasyfikacji generalnej kierowców Grzesiek i goniący go Marcin Maliński. Zobaczmy zatem skrót z wyścigu kwalifikacyjnego...
Niestety znany i lubiany Rosomak obrał złą taktykę na wyścig główny. Tylko on i Maciej Mielczarek jechali na 2 planowane pitstopy, reszta stawki wybrała 1 pit. W tych okolicznościach na zwycięstwo największe szanse miało dwóch Marcinów. Walczyli ostro przez prawie godzinę, aż doszło do kontaktu i Marcin Skrzypczak zaspinował. Potem nie minął swoich mechaników i musiał raz jeszcze ich odwiedzić na następnym okrążeniu. Przez co zamiast walczyć o zwycięstwo, gonił do samego końca wyścigu ekstremalnie dociążonego Grzegorza Wójcikiewicza, co mu się udało. Na mecie mieliśmy odwróconą TOP3 z klasyfikacji generalnej, czyli udanie się zrewanżował za Sebring Marcin Maliński wygrywając na Paul Ricard. Drugi był Marcin Skrzypczak a trzeci Grzesiek.
Po 3 tygodniach kierowcy mieli przed sobą kolejny klasyk Ligi FIA GT – 3h na Spa. Po paddocku krążyły rożne ploteczki, aż tuż przed treningami zostały one potwierdzone. W stawce pojawił się nowy zespół, a jego szeregi zasili byli kierowcy ORT – Artur Szykuła, Piotr Morawiec i Marcin Skrzypczak z Apex’u. Potwierdziło się również to, że do końca sezonu nie zobaczymy już na torze aktualnego lidera mistrzostw Grzegorza Wójcikiewicza. Ta wiadomość zasmuciła rywali z toru, jednocześnie zawężając grono kandydatów do tytułu mistrza do dwóch Marcinów. Po treningach wyłoniła się czołówka, do TOP3 wkroczył na stałe Piotr Morawiec, który okazał się najszybszym kierowcą, ale podczas kwalifikacji pokonał go Marcin Maliński. Ich zacięta walka na wyścigu kwalifikacyjnym przyczyniła się do zwycięstwa Marcina Skrzypczaka, zgodnie z przysłowiem: ”gdzie dwóch się bije…”. Sędziowie ponownie dopatrzyli się złamania regulaminu przez Marcina Malińskiego, przez co został cofnięty o 5 miejsc na starcie do 3h wyścigu głównego.
W takiej sytuacji zanosiło się na niezłą walkę Marcina przez 3 godziny. Już na pierwszym okrążeniu lider wyścigu Marcin Skrzypczak wpadł w poślizg na wyjściu Eau Rouge i rozbił swojego nowego Saleen’a, następnie Tomek Kaempf wypada z toru i oddaje druga pozycję, a lekko uszkodzony Marcin Maliński łapie kapcia po kontakcie z Tomkiem, zjeżdża do boksów i spada na sam koniec stawki. Takie przetasowania w stawce na początku 3 godzinnego wyścigu zapowiadały niezłe emocje. Po godzinie pierwsze dwa miejsca zajmowali Piotr Morawiec i Artur Szykuła (którzy debiutowali w nowym zespole), a o ostatni stopień podium walczyli Marek Leśniak, Tomek Kaempf, Wojtek Bodziony i Maciej Mielczarek – czyli ORT kontra Apoliptico Racing. Liderzy klasyfikacji byli daleko z tylu, ale po czasach było widać, że broni nie składali. Po 2 godzinach ścigania wydawało się, że 3 miejsce jest w zasięgu rąk popularnego Dracona. Chłopaki z ORT popełniali błędy podczas pitstopów, więc miał w pewnym sensie spokój na torze. Gdy nadchodziła noc, większości kierowców spadało tempo, ale nie Marcinowi Malińskiemu. Udało mu się w ostatniej godzinie dogonić i wyprzedzić Macieja Mielczarka, zdobył podium i cenne punkty. Wyścig wygrał Piotr Morawiec, a drugi był Artur Szykuła.
Ostatnie dwie rundy w kalendarzu ligi odbyły się na torach w Ameryce Południowej. Pierwsza z nich zagościła na krótką pętlę toru w Kurytybie. Na o połowę krótszym torze niż Spa czasy kierowców na treningach i w kwalifikacji były zbliżone do siebie. Kwalifikacje wygrał Marcin Skrzypczak, ale w wyścigu kwalifikacyjnym Marcin Maliński jako pierwszy przejechał przez linie Startu/Mety. To zapowiadało kolejną odsłonę walki o koronę między Marcinami.
W wyścigu głównym od początku ładne tempo dyktował Adam Kuźmiński, za nim walczyło dwóch Marcinów i Piotr Morawiec, zespołowo – dwóch na dwóch. Jednak przed zjazdem do boksu Marcin Skrzypczak poradził sobie z Adamem i zaczął uciekać dwójce z Vendetta Racing. Marcin Maliński próbował pokonać zmianą taktyki popularnego Kobe, ale to się nie udało, równe tempo i jazda na jeden pit była optymalną strategią na tym torze. Adamowi za to zabrakło paliwa pod koniec wyścigu, ale zdołał dojechać do pitów na tzw. ‘dolewkę’. W ten sposób oddał miejsce swojemu koledze z zespołu, przejeżdżając jako trzeci linie mety.
Runda 10: GP Argentyny - tor Potrero de los Funes - San Luis
Po niecałych dwóch tygodniach odbył się wielki finał ligi FIA GT1 2011. Tor w San Luis jest torem szybkim i technicznym, cześć kierowców uwielbia ten obiekt, porównując go do Spa, a część szczerze go nie znosi za ślepe i zacieśniające się łuki…
Ta runda ostatecznie miała rozstrzygnąć kto zostanie mistrzem w klasyfikacji generalnej i drużynowej (szczegóły można znaleźć w newsie z San Luis).
Marcin Maliński i jego Corvette’a pokazały podczas treningów i kwalifikacji, że tutaj będą chcieli przypieczętować zwycięstwo w sezonie. W wyścigu kwalifikacyjnym przygody miał Marcin Skrzypczak, co dodatkowo spowodowało, że miedzy nim a liderem klasyfikacji na starcie do wyścigu głównego było jeszcze 4 kierowców.
Już na okrążeniu formującym miał Marcin Skrzypczak problemy. Na starcie Marcin Maliński utrzymał prowadzenie. Za to Kobe miał kontakt z Patrykiem i Adamem w pierwszej fazie wyścigu. Spadł na koniec stawki. Odrabiał pozycję za pozycją ale uszkodzonym autem nie mogł czysto przejechać toru. Kolejny kontakt spowodował uszkodzenie zawieszenia i opony. W ten o to sposób Marcin Maliński został mistrzem. O trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej do końca walczył Piotr Morawiec. Wystarczyło mu 3 miejsce na mecie w San Luis. Minął linię mety jako drugi za Marcinem Malińskim i odebrał puchar za 3 miejsce w lidze nieobecnemu pod koniec sezonu Grzegorzowi Wójcikiewiczowi. Apex Team zdobył drużynowe mistrzostwo dzięki postawie Mariusza Zięby, który skutecznie zapunktował w Argentynie. Na torze Potrero de los Funes do formy powrócił Michał Kożusznik, który po starcie z piątego miejsca na gridzie, wywalczył sobie równą i szybką jazdą trzecie miejsce w wyścigu, pokonując Artura Szykułę po ponad godzinnej walce bok w bok.
W tym roku dla najlepszego debiutanta ligi GT, dla tzw. "Rookie of Year" była ufundowana nagroda - składka ligowa na rok 2012.
Pierwsi debiutanci pojawili się na treningach na torze Algarve. Do przerwy wakacyjnej w klasyfikacji prowadził Paweł Bieńkowski. Jednak nie zobaczyliśmy go w drugiej części sezonu, za to Wojciech Bodziony skutecznie punktował. Konsekwentną jazdą odrobił stratę punktową, a po wyścigu w Brazylii można było go ogłosić zwycięzcą tej klasyfikacji. Miejmy nadzieję, że ta nagroda jeszcze bardziej zmotywuje Wojtka do startów w lidze.
GRATULUACJE
Wydaje się, że to był ostatni sezon ligi FIA GT w autach GT1. Obrońca korony mistrzowskiej Marcin Maliński nie miał lekko w tym sezonie. Najpierw Grzegorz Wójcikiewicz w pierwszej części sezonu skutecznie z nim walczył. Potem do głosu doszedł Marcin Skrzypczak. Zmienił zespół i auto, walczył do samego końca, choć jak sam przyznał w wywiadzie podczas transmisji wyścigu z San Luis, że zmiana samochodu w połowie sezonu nie była najlepszą decyzją i żałował tego wyboru. Za to zmiana zespołu dobrze wpłynęła na popularnego Rosomaka. Drugim miejscem na torze w Argentynie zdobył puchar za 3 miejsce w klasyfikacji generalnej kierowców.
Wśród zespołów Apex obronił tytuł mistrzowski, chociaż w Argentynie tylko Mariusz Zięba już reprezentował ten zespół. ORT nie dało rady ich pokonać, chociaż tempo Michała Kożusznika i Tomka Kaempfa było mocne i za każdym razem mieli szanse na wejście do TOP3.
Największym pechowcem sezonu okazał się Patryk Sokołowski, który mógł nie jedną rundę wygrać, ale awarie sprzętu lub nieszczęśliwy zbieg okoliczności na torze nie pozwalały w pełni pokazać jego możliwości. Tak samo jego zespół był nękany problemami kadrowymi, przez co nie mogli oni nawiązać walki z Apex'em i ORT - choć w składzie mieli mistrza.
Klasyfikacje końcowe sezonu 2011
Co nas czeka w 2012? Pewnie nie długo się dowiemy od organizatorów.
Czy to bedzię pełny sezon, czy tylko eventy okazyjne?
Czy auta GT1 zostaną zastąpione autami w specyfikacji GT2, a może GT3?
Plotki donoszą, że ma pozostać obecny format wyścigów (wyścig kwalifikacyjny i punktowany 2h wyścig główny).
Czy to zachęci do udziału w lidze nowych zawodników i zespoły?
Czy zespoły Apex i ORT pojawią się na starcie do sezonu 2012?
Pewnie pytań jest jeszcze więcej... może odpowiedzi poznamy na przełomie lutego i marca...
A na deser proponujemy wspólnie powspominać sezon 2011 na wesoło ...
o to retrospekcja Krzysia Szczecha z Kurytyby
Dawid i GoliatBiałystok zaprasza...
Jeżeli macie jakieś radosne wspomnienia z sezonu 2011, zapraszam do podzielenia się nimi z nami i umieszczania fotek.
tekst - Art
materialy video (wykorzystane bez wiedzy autorow ) - mastablasta, patryksok, Szczepan, Tombo
foto - MaXyM, Krzysztof_Szczech, Wielki, Art
Ostatnio edytowane przez Art : 27-01-2012 - 19:44
Asus P8Z68-V LX, Intel Core i5-2500K@3.3GHz, Corsair 16GB@1600MHz, HiS IceQ HD6870/1024MB 920/4480 MHz, Logitech G27
Ja żałuję że w tym roku liga GT1 była dla mnie mocno pechowa (wypadek na Zolder) a rFactor nie pomagał i przeważnie w połowie wyścigów wywalał się do pulpitu (Algarve, Spa).
Na razie zrobiłem nową instalkę rFactora i czekam na przedsezonowe testy ligi GT w sezonie 2012.
Testy przedsezonowe już się zaczęły - LesiU udostępnił nową wersję moda i na razie zdjąl balasty, które miały wyrównywać osiągi aut.
Postawię dziś serwer i poszalejemy na Algarve.
Start sezonu FIA GT 2012 jest jednak bardzo blisko. Bliżej, niż myślicie
Kto jeszcze nie widział, to tutaj jest mała zajawka toru Nogaro, od którego rozpoczniemy sezon
Dorzuciłem też trochę screenów: LINK. Miłego oglądania.
Ostatnio edytowane przez Krzysztof Szczech : 27-01-2012 - 17:13
mi sie wydaje, ze najbardziej popularny jest wsrod sedziow
Cytat: Napisał MaXyM
mrmario... za to ty wszystkich pokonujesz w ilosci wyjazdow... nawet Dracona
moze dlatego, ze Dracon jestes.... tfu jezdzisz CZARNYM autem
@Seba, pamietam ten wyczyn teamu Vendetta
uzyli przeciwko Tobie wystrzelonego ze splitera Lambo pocisku podcisnieniowego
mial on Cie wyrzucic w gore, ale zle wyliczyli wspolczynnik oporu i dostal rykoszetem Masta
ale i tak Vendetta to dla mnie najbardziej zaawansowany technologicznie team...
pamietacie co zrobila 'niewidzialna reka' z Kobe i Tomasem
Asus P8Z68-V LX, Intel Core i5-2500K@3.3GHz, Corsair 16GB@1600MHz, HiS IceQ HD6870/1024MB 920/4480 MHz, Logitech G27
O kur lol Art dopiero teraz to obejrzałem pierwszy raz, dzięki tej "ręce" zyskały 2 samochody Vendetty
No a ja na tym nieszczęsnym Zolder tak zostałem wystrzelony że aż nakryłem się kołami , i się zastanawiałem po wylądowaniu, "no czemu on nie jedzie?"