Toru nie trzeba przedstawiać. Każdy z miłośników motorsportu zna bogatą historię tego klasyka, a legenda zakretu Eau Rouge wyrwana z porannych mgieł ardeńskiego lasu do dziś wzbudza w kierowcach brak tchu na wspomnienie o wyzwaniu na jakie się porwali opuszczając boksy...
Przed nami kolejna runda ligi FIA GT 2010. Będzie to prawie 2 i pól godzinny wyścig w zmiennych i nieprzewidywalnych warunkach na torze Spa-Francorchamps, gdzie kierowcy będą musieli zmierzyć się ciemnościami nocy, jak i tez blaskiem wędrującego po horyzoncie słońca. Czy kierowcy nie wystraszą się ciemności i pomruków z ciemnego lasu...
Za nami pierwsze treningi głównych aktorów tego sezonu - kierowców Apex Teamu, Outlawz Racing Teamu oraz Vendetty Racing. Na torze pojawiali się też zawodnicy z mniejszych zespołów. Pojawiły się też auta nie uczestniczące jeszcze w lidze, choć auta mają homologację i są dopuszczone do zawodów, takie jak Ferrari F550 czy Lamborghini.
(kliknij na fotkę, a zobaczysz ją większą)
Choć pogoda dopisuje, to kierowcy nie mają lekko. W luźnych rozmowach często wspominają, że wieczorem i nocą głebokie ciemności i las utrudnia im odnalezienie punktów hamowania. W takich warunkach oczywiście jest łatwiej o błąd. Można było zobaczyć na treningach jak niektórzy mają "duszę na ramieniu" przejeżdżając przez Pouhon czy Blanchimont... a jak wiemy, że Spa do torów wybaczających błedy nie należy... trzeba tutaj być odważnym i trochę szalonym, aby osiągnąć najlepsze rezultaty.
(kliknij na fotkę, a zobaczysz ją większą)
Nasz reporter Patryk Sokołowski będąć na torze, spotkał się z paroma kierowcami. Była to okazja to zadania paru pytań...
Apex Team, rozmowa z Grzegorzem Wójcikiewiczem - liderem zespołu, z Mariuszem Ziębą oraz z Michałem Lebiodą.
Patryk: Cześć. Zespół Wasz w lidze FIA GT jest już od kilu lat. W tym roku w GT1 walczycie o mistrzostwo i jesteście na bardzo dobrej drodze, aby je zdobyć. W GT2 natomiast to Wasz team jest myśliwym, a ORT zwierzyną, którą chcecie dopaść. Algarve było dla Waszego zespołu w obydwu klasach, ale szczególnie w GT1 bardzo udane, czy to zasługa nowego zawodnika? Jakie macie plany co do Spa? Grzegorz: Występ był udany za zasługą całego zespołu, ale oczywiście największe pochwały należą się tutaj Marcinowi – popularnemu Kobe. Dzięki niemu możemy znowu podjąć równą i co najważniejsze konkurencyjną walkę o mistrzostwo. Kierowcy z GT2 też spisali się bardzo dobrze, mimo że skład był tutaj bardzo osłabiony. W Spa, jak w każdym innym wyścigu chcemy wypaść jak najlepiej. Mam też nadzieję na lepszy występ w GT2 za zasługą ostatnich zmian w zespole.
Patryk: Wciąż walczysz o mistrzostwo ligi z Marcinem Malińskim z Vendetta Racing, jednak po ostatnim nieudanym wyścigu szansę na zdobycie P1 się oddalają. Co się stało na Algarve?
Grzegorz: Popełniłem głupi błąd. Straciłem orientację w terenie przy dublowaniu i zgubiłem punkt hamowania. Skończyło się to na bandzie, na szczęście zniszczenia były stosunkowo niewielkie, że dało się je naprawić. Tempo już nie było takie jak powinno być, ale cisnąłem ile mogłem. Miałem farta, że przytrafiło się to w tym wyścigu, a nie w innym, bo tutaj i tak chciałem zrzucić trochę kilogramów. No nic, pozostaje tylko zapomnieć i walczyć dalej... Patryk: W chwili obecnej tracisz do Marcina 16 punktów, niby niewiele, ale w rywalizacji z takim kierowcą jak Marcin będzie ciężko. Jakie nastawienie przed Spa? Jak czujesz się na torze? Grzegorz: Nastawienie oczywiście bojowe Na Spa jeździłem bardzo dużo, nie tylko w FIA GT, także tor znam dość dobrze. Nie wiem tylko jak mi pójdzie w nocy, ale to jest akurat niewielkie zmartwienie. Mam nadzieję na dobry występ i może zmniejszenie strat do Marcina
Patryk: Wyścig na Algarve nie należał do tych szczególnie udanych, dopiero siódme miejsce na mecie. Co było tego przyczyną? Po wycofaniu się z rywalizacji Piotra oraz Darka to Ty razem z Arturem Szykułą walczycie o trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej mistrzostw. Do końca pozostały trzy wyścigi, a w generalce dzieli Was 24 punkty, różnica jest dość spora, a na Spa wszystko się może zdarzyć. Jakie są Twoje oczekiwania na najbliższy wyścig i na resztę sezonu?
Mariusz: Byłem niewyspany, po wizycie w Porto , miłe spotkanie ze sponsorami w piątek trochę się przedłużyło i stąd te liczne błędy. Do następnych wyścigów postaram się o lepsze przygotowanie praktyczne i fizyczne.
Szczerze mówiąc to nie zastanawiam się nad walką o trzecią pozycje w generalce. Artur Szykuła na chwilę obecną jest szybszym kierowcą i posiada wspomnianą przewagę punktową, jeśli utrzyma swoją formę to podium w generalce będzie formalnością. Poprzeczka zawieszona jest bardzo wysoko, będzie decydował czas poświęcony na treningi, będzie również decydowało ustawienie samochodu na wyścig. Swoją formę oceniam na średnią, będę musiał popracować nad swoim najsłabszym punktem czyli koncentracją i powtarzalnością podczas wyścigu.
Jeśli chodzi o Spa to po pierwszym treningu stwierdziłem, że jestem "w lesie" i jest dużo do zrobienia. Interlagos to jeden z moich ulubionych torów więc tam powinno być dobrze.
A może wszystko rozegra się dopiero w Argentynie na torze Potrero de los Funes niedaleko San Luis, poczekamy zobaczymy...
Patryk: Masz często problemy ze swoim sprzętem, na Algarve nie zobaczyliśmy Cie na mecie. Czy mechanicy znaleźli już przyczynę Twoich awarii? Czy na Spa skupisz się na obronie 3 miejsca w generalce, trzymając za sobą Tomka i Adriana, czy tez powalczysz o zwycięstwo z dociążonymi balastem liderami klasyfikacji generalnej - Michałem i Adamem? Michał: Podczas wyścigu na Algarve mogłem walczyć o zwycięstwo, ponieważ do nagłego przerwania go przez organizatorów, dobrze realizowałem taktykę, którą sobie założyłem przed wyścigiem. Niestety, mechanicy nie zdołali przygotować mojego auta przed powtórzonym startem zawodów i musiałem odpuścić. Zamierzam wygrać pozostałe 3 wyścigi sezonu i wtedy będę mógł sobie powiedzieć, że zrobiłem wszystko co mogłem i nie mam sobie nic do zarzucenia. Na resztę stawki się nie oglądam, będzie co będzie.
Czas na wrażenia i oczekiwania w zespole Outlawz Racing Team. Na początek parę słów od szefa - Szymona Stróżyńskiego... Patryk: ORT jest największym zespołem startującym w FIA GT. Wystawiacie aż cztery zespoły, po dwa dla każdej klasy. W GT1 ORT goni wciąż Apex Team. Po Algarve straciliście trochę punktów, a kolejnym ciosem w walce z liderami klasyfikacji zespołowej jest fakt, że dołączył do nich Marcin Skrzypczak. Natomiast w GT2 sytuacja jest zgoła odmienna. To ORT prowadzi i stara się uciec. Apex Team w ostatnim wyścigu odrobił do Was 7 punktów. Jakbyś mógł podsumować sytuację zespołu w całej lidze i jakie są Wasze nastroje i oczekiwania przed Spa? Szymon: Do końca sezonu pozostały trzy wyścigi. To na tyle dużo i czuję, że do końca sezonu będzie się toczyła batalia o mistrzostwo. Najważniejsze to kończyć wszystkie pozostałe wyścigi w komplecie. Mamy na tyle świetnych kierowców, że jestem o to spokojny, chyba że zdarza się jakieś losowe wypadki. W wyścigu na SPA liczę na komplet aut na mecie i po dwa auta na podium w każdej z klas. Sądzę, że spokojnie nas na to stać.
A o to co nam powiedział Artur Szykuła Patryk:W ostatnim wyścigu otarłeś się o podium, czwarte miejsce na Algarve. Wynik jest podobny do tego z Nurburgring. Po ostatnim wyścigu w klasyfikacji generalnej GT1 zajmujesz czwarte miejsce, Twoim głównym rywalem po wycofaniu się Piotrka Morawca i Darka Korycińskiego stał się Mariusz Zięba. Dzieli Was dość spora różnica punktowa, jednak do końca sezonu zostało trzy wyścigi i jeszcze wszystko może się wydarzyć. Jakie są Twoje nadzieje przed Spa? Jak myślisz, jak samochód będzie się spisywał na tym torze? Artur: Cóż... liczyłem na więcej, ale niestety własne błedy oraz drobne niedopatrzenie w ustawieniu tylnego winga wpłynęły na moją słabą jazdę. Jechałem nierówno i nerwowo, zatem P4 jest i tak niezłym wynikiem. Liczę, że na Spa będę miał konkurencyjne tempo i uda mi się powalczyć o podium. Na treningach auto spisywało się bardzo dobrze, choć jeszcze trochę brakuje mi tempa, ale mam nadzieję, że do wyścigu jeszcze wraz z mechanikami ORT poprawimy osiągi Saleen'a.
Przy laptopach w garażu spotkaliśmy Michała Kożusznika, Tomasza Mikolcza i Adriana Szkutka... Patryk: Po chaotycznym wyścigu na Algarve zdobyłeś drugie miejsce, dzięki temu Adam Kuźmiński odrobił niewiele punktów do Ciebie w klasyfikacji. Kto będzie Twoim głównym rywalem w walce o zwycięstwo na Spa?
Michał: Wyścig w Algarve nie tyle był chaotyczny co ciężko było przewidzieć wyniki zastosowania różnych taktyk przez różnych kierowców. Adam to bardzo dobry zawodnik i na tym torze sprawdził się lepiej. Mnie zawiodło trochę psychiczne przygotowanie.
Głównym rywalem na Spa będzie dla mnie jednak technika. Jeśli ona nie zawiedzie to planuję dojechać w top5 ale poza top3. Jest to spowodowane tym, iż na Spa wystartuje z największym balastem (50kg) podczas gdy inni moi rywale będą mieć na pokładzie dużo mniej lub nawet zero. Patryk: Do zdobycia zostało maksymalnie 75 pkt. Jak układa się współpraca wśród kierowców i mechaników w teamie ORT, skoro aż 3 kierowców tego teamu wciąż ma szanse na mistrzostwo? Michał: Współpraca jak i klimat w zespole jest bardzo dobry (tak myśle). To pewnie dlatego, że zaczęliśmy realizować postanowienia zawarte na początku sezonu. Mówią one, że w przypadku równorzędnej szansy na tytuł pod koniec sezonu, zawodnicy zespołu walczą ze sobą starając się nie dopuścić do niepotrzebnego ryzyka, które mogłoby przedwcześnie zakończyć wyścig.
Udało nam się namówić MaXyMa na "TAXI" po Spa, oto wieczorny przejazd po torze...
Patryk: Z Twoich wcześniejszych wypowiedzi wiemy, ze Algarve nie jest lubianym torem przez Ciebie. Czy po nieudanym występie będziesz chciał zdominować i wygrać wyścig na Spa?
Tomasz: Tak, jak najbardziej! Spa to mój ulubiony tor, obiekt dla prawdziwych facetów z jajami, gdzie każdy zakręt podnosi adrenalinę. Cieszę się ogromnie, że ten tor znalazł się w kalendarzu, okrążenie na nim stanowi wspaniałą odmianę po drętwym i beznadziejnie bezpłciowym Algarve, gdzie z samochodem trzeba się było obchodzić delikatnie jak z płochliwą dziewicą. Patryk: Masz wciąż szanse na tytuł mistrzowski, czy będziesz o niego walczył w pozostałych wyścigach, czy skupisz się na pokonaniu Michała Lebiody na torze w Belgi i utrzymaniu najniższego podium w generalce? Tomasz: Przepraszam, a czy to nie oznacza tego samego? Celem każdego kierowcy jest wygrywać wyścigi i to mam zamiar robić do końca sezonu. Jeśli uniknę błędów takich jak w Paul Ricard, albo na Nurburgringu mam bardzo duże szanse zdobyć jeszcze parę razy P1. Chciałbym aby szanse na tytuł były równie wielkie, ale niestety po buncie karty graficznej w ostatnim wyścigu są one czysto iluzoryczne. Zarówno sAdi jaki i Maxym musieliby nie ukończyć którejś eliminacji, bo odrobienie 39 punktów do lidera w trzech rundach jest absolutnie niemożliwe. Niestety, ale to jeden z najbardziej nieudanych sezonów w mojej karierze, nie przypominam sobie innego w którym popełniłem tyle błędów.
Patryk: Pomimo zdobycia Pole Position w Algarve nie udało Ci się go zamienić na wygrana przez awarie układu kierowniczego. Czy psychicznie nie wpłynie to na osłabienie Twojej doskonałej formy, która prezentowałeś ostatnio? Czy widzisz jeszcze szanse na mistrzostwo, czy będziesz starał się zdobyć podium lub wygrać Spa i zbliżyć się do zdobycia 3 miejsca na koniec roku? Adrian: Po nieudanym wyścigu w Portugalii przez jeden dzień zamknąłem się w pokoju żeby wszystko przemyśleć. Niefortunna awaria kierownicy zaprzepaściła moje szanse na zdobycie cennych punktów. Co się stało już się nie odstanie, takie są wyścigi i trzeba się liczyć z takimi awariami. Już spokojnie przygotowuję się do wyścigu na legendarnym Spa. Mam nadzieję na dobry wynik. Szans na mistrzostwo nie mam, o podium powalczę, choć szanse są już chyba tylko iluzoryczne. Zobaczymy co czas przyniesie. Ważne teraz żeby zdobywać punkty dla zespołu.
A co tam słychać u sympatycznego teamu ze strusiem w tle , oto rozmowa z szefem teamu Vendetta Racing - Krzysztofem Szczechem oraz ze zwycięzcą wyścigu w Portugalii - Marcinem Malińskim
Patryk: Jako kierowcy i szefowi zespołu po ostatnim wyścigu Tobie szczególnie było miło. Dwóch kierowców na podium, w tym jeden walczący o mistrzostwo. Marcin jest w tej chwili liderem GT1, a zespół mimo iż jest to jego debiutancki sezon w lidze znajduje się na P3 i trzyma mocno pozycje. Jakie są Wasze plany na Spa? Jakie oczekiwania co do pozycji? Krzysztof: Biorąc pod uwagę kary wagowe, to Marcin będzie miał trudne zadanie, bo ostatni wyścig nie udał się Grześkowi. Jestem jednak przekonany, że powalczy ostro i spodziewałbym się go na podium.
Osobiście lubię szybkie tory i potrafię na nich znaleźć dobre ustawienia auta i dobre tempo. Poprzednie 2 wyścigi na tym torze wygrał mój teammate z poprzedniego zespołu - Desert Storm Racing - Zbigniew Tomczak, znany jako Bikero. Nie sądzę by udało mi się powtórzyć jego sukces, a na pewno nie w takim stylu jak w zeszłym roku, jednak będę walczył o podium. W końcu apetyt rośnie w miarę jedzenia.
Natomiast Darek sporo się przygotowywał do Algarve, ale proste błędy sporo go kosztowały. Przede wszystkim miał ten sam problem, co ja na treningach - niestabilność przy hamowaniu. Dlatego będę się starał i jego wspierać w przygotowaniach do Spa.
Patryk: Na wyścigu w Algarve znów dopisałeś do swojego konta kolejne 25pkt. W klasyfikacji generalnej GT1 masz 16 punktów przewagi nad Grześkiem Wójcikiewiczem, a do końca sezonu zostały już trzy wyścigi. Najbliższy odbędzie się w Belgii na Spa-Francorchamps. Jak podoba Ci się tor? Jak myślisz, jakiego wyniku zespół Vendetta Racing oraz Ty sam możecie się spodziewać? Marcin: Ten tor bardzo mi się podoba. Konfiguracja tego obiektu jest naprawdę ciekawa. Są szybkie partie zakrętów, jak i wolne nawroty. Trzeba znaleźć jak najbardziej optymalny setup. Zapewne nie będzie to łatwe. Według mnie największym problemem będzie drugi sektor. Tam mogę najwięcej tracić. Niestety spora kara wagowa nie pozwoli mi na uzyskanie wystarczająco dobrych czasów. Myślę, że wywalczenie podium jest możliwe. Na P1 raczej nie liczę. Na pewno jako team chcielibyśmy powtórzyć łączną ilość punktów uzyskaną w poprzednim wyścigu.
Przez przypadek spotkaliśmy też na paddoku szefa teamu BioHazard
- Jacka Jarosińskiego. Patryk: Ostatni wyścig był dla Waszego zespołu udany za sprawą zwycięstwa Adama w GT2, który walczy o złoto. Jednak był on jedynym wystawionym kierowcą w tym wyścigu z Waszego zespołu, z czym wiąże się taka sytuacja? Jak się czujecie przed Spa? Jak myślicie jak potoczy się dalsza część sezonu? Jacek: Cześć, no tak sytuacja teamowa w GT1 jak i w GT2 nie wygląda tak jak zakładałem, że będzie wyglądać przynajmniej w GT2 gdzie liczyłem na walkę o mistrzostwo nie ukrywam). Sekcja GT1 była zrobiona głownie dla funu z inicjatywy Marcina Pawlicy i Maćka Paśnickiego. Finansowo i czasowo nam to nie wyszło.
Pokazaliśmy się tylko raz, ale każdy z nas ma kontrakty w innych seriach, których priorytet stoi wyżej niż serial GT (przynajmniej w tym sezonie ). Co do sytuacji w GT2 to niestety tylko Adam Kuźmiński i Przemek Dynowski jak na razie to ciągną, Michał Szostecki ma problemy ze sprzętem i zapięciem budżetu na starty, a Bartłomiej Karpęcki po wielu próbach w końcu zrezygnował z jazdy. Oczekiwania przed Spa? Szczerze mówiąc nie mamy. Wspieramy tylko Adama, aby mógł zdobyć mistrza oraz Przemka, żeby dojeżdżał na jak najwyższych miejscach.
A co na sytuację w klasyfikacji generalnej ma do powiedzenia vice lider ligi - Adam Kuźminski. Patryk: Czy po sukcesie w Algarve, wiara w zdobycie tytułu i pokonanie rywali z ORT i Apex’u w Tobie oraz w zespole wzrosła? Wraz z Michałem Kożusznikiem (+50kg) będziecie mocno dociążeni balastem na Spa (+40kg). Czy będziesz walczył o zwycięstwo na tym trudnym torze, czy skupisz się na tym, aby Michała trzymać za sobą i niwelować stratę punktową do niego w klasyfikacji generalnej?
Adam: Nie, po sukcesie w Algarve wiara nie wzrosła, bo ona wciąż była, jest i będzie na maksymalnym poziomie dopóki mam realną szanse zdobyć tytuł . Choć prawdą jest, że w Portugalii spodziewałem się trudnego wyścigu i straty do liderów, a ku mojemu zdziwieniu okazał się zaskakująco łatwy. No więc muszę przyznać, że w pewien sposób to mnie jednak podbudowało. A co do tego czy będę starał się wygrać na Spa. Odpowiedź jest oczywista . Przy dyspozycji Michała, który zawsze dojeżdża w czołówce, to nie ma co kalkulować i trzeba zawsze jechać najlepiej jak się da i starać się wygrać. Tym bardziej, że mam stratę 9 pkt, a pozostały tylko trzy wyścigi, w tym ostatni być może decydujący odbywa się na torze w Argentynie, którego zupełnie nie znam i nie wiem czego mogę się na nim spodziewać.
Pod osłoną nocy na torze pojawił sie TCGNNZ , testował nowy pakiet farb na swoim MC12.
Plotka mówi, że lakier ten powoduję zakrzywienie strumienia wiatru
(kliknij )
Poniżej adresy, gdzie można obejrzeć zmagania w rzeczywistości na torze Algarve
FIA GT3 European Championship - http://gt3europe.com/liveGT3.php
FIA GT1 World Championships - http://gt1world.com/gt1tv
wywiady: patryksok.
foto: Krzysztof_Szczech, Art
video: Krzysztof_Szczech, Art
shadery (aut i toru): Krzysztof_Szczech
Ostatnio edytowane przez Art : 09-10-2010 - 18:40
Asus P8Z68-V LX, Intel Core i5-2500K@3.3GHz, Corsair 16GB@1600MHz, HiS IceQ HD6870/1024MB 920/4480 MHz, Logitech G27
Super artykuł, aż się chce startować w GT no ale nie dziwne, jeden z najlepszych modów na jakich się ścigamy, bardzo dobra administracja ligi (z tego co zauważyłem na forum ), ciekawa sytuacja w klasyfikacji generalnej (kiedy będzie transmisja z wyścigu? bo będzie ciekawie w ostatnich wyścigach), to i musi być oprawa medialna "godna mistrzów" . Chyba muszę "skrzyżować" choć kawałek swojej simracingowej przyszłości z tą ligą
stanowisko operatora i komentatora jest wciaz wolne ...
moze ktos znajdzie czas i zapal na relacje TV, niestety kierowcy ligi nie moge jechac i komentowac jednoczesnie
Asus P8Z68-V LX, Intel Core i5-2500K@3.3GHz, Corsair 16GB@1600MHz, HiS IceQ HD6870/1024MB 920/4480 MHz, Logitech G27
ARTykuł bardzo dobry Super zrobione wszystko tylko jedno małe ale, mogli byście dawać nicki w nawiasach co by ludzie łapali o kogo chodzi bo ja czasami się gubiłem.
Art, a w jaki sposób przesyłać taką transmisję na żywo? To skomplikowane jest? No i ile łącza jest tak potrzebne? Mam 1 mega wysyłania, mógłbym spokojnie puścić transmisję ode mnie (ale komentowania bym się nie podjął, bo gorszy byłbym od polsatowskiego F1 )