Long Beach za nami. Chyba każdemu obrzydły amerykańskie ulice i twarde bandy ,które pokonały tylu kierowców. Dla równowagi następny wyścig pojedziemy na bardzo szybkim torze Interlagos. Tutaj można w pełni wykorzystać potencjał swojej maszyny, a w razie czego jest gdzie uciekać. Ale należy uważać na jedno zdradliwe miejsce na wyjściu z zakrętu do Sol. Gdy wyniesie nas tam za bardzo możemy dostać DQ.
Tor w okolicach Sao Paolo zbudowano pomiędzy dwoma jeziorami (Inter-Lagos) w 1940 roku. Trybuna główna z uwagi na pofalowany krajobraz stwarza bardzo dobre warunki do obserwacji wyścigu. Trasa jest wyboista i dość wymagająca dla kierowców, a warunki w garażach tradycyjne dla kultury południowo-amerykańskiej czyli spartańskie. Trasa wymaga średniego docisku i miękkiego zawieszenia.
A u nas po trzech wyścigach mamy trzech różnych zwycięzców. Na ulicach Long Beach najlepszy okazał się Jakub Dylewski z zespołu BROS. Tuż za nim na metę dotarł Radek Żukowski, który w końcu pokonał pecha jaki nękał go w dwóch pierwszych wyścigach sezonu. Na ostatnim stopniu podium zameldował się Tomek Kozdroń.
Dzięki temu w klasyfikacji indywidualnej zrobił się straszny tłok, ale to chyba dobrze
A teraz zapraszam na skrót wyścigu na Interlagos z 1979 roku.