Za nami ósma runda sezonu F1 ‘79, tym razem piętnastu śmiałków stanęło do walki na bardzo szybkim torze Hockenheim. Wybór bolidów przez zawodników nie był zaskoczeniem, prawie wszyscy wybrali świetnie pasującego do tego toru Renault RS12. Wyjątkiem okazał się Wojtek Bodziony, który przygarnął Arrowsa A2.
Wydawać by się mogło, że walkę o Pole Position stoczą ze sobą zawodnicy zespołu Radiophobia Racing Team. Tym niemniej ogromnym zaskoczeniem okazał się widok Macieja Paśnickiego na szczycie listy, który popisał się świetnym czasem 1.43.8 i zostawił konkurentów w tyle na przynajmniej 0.4 sekundy.

Start do wyścigu obył się bez wypadków, niestety Łukasz Łaszkiewicz nie zadbał odpowiednio o silnik i spalił go już po pierwszym zakręcie. Dobrze wystartował Radek Żukowski z P2, który od razu objął prowadzenie. Pierwsze okrążenie obfitowało w przygody, błędy i kontakty. Maciej Szczepaniak wpadł w poślizg w pierwszej szykanie i wypadł z toru, o mało przy tym nie zabierając ze sobą Krystiana Nalepy. Maciej Mielczarek również zwiedzał pobocza w tej samej szykanie. Druga szykana z kolei pochłonęła kolejne ofiary w postaci Mateusza Ochlusta i Macieja Paśnickiego. Obaj kierowcy za bardzo zaatakowali krawężniki. Mateusz wypadł z toru uderzając w bandę i urywając koło, dla Macieja los okazał się łaskawszy bo zdarzenie zakończyło się tylko spinem. Na dohamowaniu za drugą szykaną, Łukasz Pisarczuk zahamował trochę zbyt późno i lekko wjechał w tył Dawidowi Paszkowskiemu, co spowodowało spin tego pierwszego i spadek na odległe miejsce, Dawid miał sporo szczęścia i nie ucierpiał w wyniku tego kontaktu. W następnym zakręcie z kolei doszło do zderzenia Seweryna Mioduchowskiego i Wojtka Bodzionego, obaj zawodnicy wypadli na pobocze, ale byli w stanie kontynuować wyścig.

Po pierwszym okrążeniu pechowcy zwiedzający pobocza i zaliczający spiny zaczęli odrabiać straty i przebijać się przez stawkę niejednokrotnie wyprzedzając po kilku rywali na okrążenie. Na czele prowadził niezmiennie Radek, za nim podążał jego kolega zespołowy Dawid, którego doganiał świetnie jadący debiutant, Krystian Nalepa. Na trzecim okrążeniu, na wejściu w drugą szykanę Seweryn Mioduchowski nie opanował bolidu i wypadł z toru uderzając w bandę i urywając tylne skrzydło. Następny zakręt również nie okazał się dla niego łaskawy, tym razem Seweryn musiał pożegnać się z przednim skrzydłem. Pechowcowi udało się dotrzeć do boksu, ale akcja ratunkowa nie przebiegła pomyślnie i kierowca zakończył swój wyścig otoczony przez swoich mechaników. Na czwartym okrążeniu Dawid Paszkowski musiał uznać wyższość Krystiana, który go wyprzedził przed drugą szykaną. Szóste okrążenie to z kolei walka ostatniego zwycięscy wyścigu - Łukasza Pisarczuka i Macieja Szczepaniaka.

Zwycięzcą tego pojedynku okazał się Łukasz, który objął szóste miejsce i ruszył w pogoń za Robertem Kliszewskim. Dwa okrążenia później Łukasz dopadł Roberta w T12, Robert niestety wpadł wtedy w poślizg i został wyprzedzony przez kolejnych kierowców. Wybór bolidu przez Wojtka Bodzionego okazał się niezbyt szczęśliwy, rywale dysponujący dużo szybszymi bolidami wyprzedzali go bez kłopotu i Wojtek szybko spadł w okolice końca stawki. Na dziesiątym okrążeniu odrabiający straty Maciej Paśnicki dogonił Macieja Szczepaniaka w krętym trzecim sektorze i przypuścił udany atak. Niestety moment triumfu był bardzo krótki gdyż Maciek chwilę po tym wpadł w poślizg i uderzył w bandę. Zdołał się jeszcze dotoczyć do boksu, ale tam zakończył swój wyścig. Po tych wydarzeniach właściwie stawka była już ustalona, jeszcze tylko na siedemnastym okrążeniu Grzegorz Lenarciak odebrał pozycję Wojtkowi Bodzionemu spychając go na ostatnie, dziesiąte miejsce.
Zwycięzcą wyścigu okazał się Radek Żukowski, zaraz za nim na mecie zameldował się Krystian Nalepa, który bez wątpienia zostanie zapamiętany za świetny debiut. Na P3 zameldował się bardzo dobrze jadący Dawid Paszkowski.
Sprawdźmy zatem co mieli do powiedzenia niektórzy kierowcy po wyścigu:
(P2) Krystian Nalepa
Debiut w Lidze F1'79 i od razu miejsce na podium. Gratulujemy świetnego wyniku. Opisz jak się jechało.
- Dziękuję.
Kwalifikacje w moim wykonaniu jak zawsze zepsute. Udało mi się wykręcić tylko jeden czas, który był bardzo słaby, a przy kolejnej próbie rozbiłem swój bolid. Na starcie ustawiłem się na 7. miejscu w pełni wyluzowany. Jednak tuż przed startem pojawił się lekkich strach, związany z brakiem doświadczenia w jeździe w tłumie w tak mocnej stawce. Po starcie udało mi się trochę zyskać. W pierwszym zakręcie musiałem lekko odpuścić, gdyż zostałem lekko wypchnięty za tarkę przez Vipera.
Udało mi się po wyjściu z T1 awansować na P3. Na szykanie widząc niepewnego, mocno hamującego Larusa lekko spanikowałem i wyleciałem na trawę, na szczęście nie uszkadzając siebie, jak i innych. Przez kolejne 5 okrążeń serce mało co mi nie wyskoczyło. Walka z Larusem dostarczyła mi bardzo wielu emocji, za co bardzo mu dziękuję. Po tych kilku okrążeniach Larus popełnia błąd, który udało mi się wykorzystać. Potem to już trwała walka ze sobą, by nie popełnić jakiegoś większego błędu i to akurat mi się udało. Rozsądna i nieagresywna jazda pozwoliła mi zająć P2, co jest moim najlepszym wynikiem w karierze.
Liga F1'79 uznawana jest przez wielu naszych portalowych kierowców za jedną z najtrudniejszych. Czy podzielasz tę opinię? Czy rzeczywiście jest tak ciężko?
- Liga F1'79 jest trudną ligą, ale jeśli się poćwiczy i będzie się z wyczuciem jechać, to staję się ligą dostarczającą wielu pozytywnych emocji. Podczas jazdy tymi potworkami nie da się nudzić, trzeba być ciągle skupionym i kontrolować swoją jazdę, aby nie dopuścić do najmniejszego błędu.
(P3) Dawid Paszkowski
Osiem wyścigów za nami. Czwarty raz w tegorocznym sezonie stajesz na podium. Jak wrażenia po wyścigu? Czy jesteś zadowolony z wyniku?
- Tak, to był udany wyścig. Szkoda tylko, że po wakacjach liga straciła nieco na prestiżu. Celem było przede wszystkim ujrzeć metę, bo wyścig na Zolder pozostawił duży niedosyt (wypadek omijając maruderów). Nie czułem się tu zbyt pewnie, nie trawię bolidów Renault z tego rocznika. Trzecie miejsce przed wyścigiem przyjąłbym w ciemno. Najtrudniejsze było L1 kiedy szybsi kierowcy znaleźli się za mną, ale udało się wyratować z opresji i uspokoić tempo. Zaskoczył mnie jednak Krystik, który miał znakomite tempo i dość łatwo odebrał mi P2 wtedy. Wprawdzie mogłem jechać nieco szybciej, ale i tak mogłoby to nie wystarczyć, a ryzyko DNF znacznie rosło. Pozostało więc kontrolować tempo i dojechać na najniższym stopniu podium.
Ilość zdobytych punktów daje Ci trzecie miejsce w generalce. Radek "thuGG" Żukowski jest już poza Twoim zasięgiem, ale wciąż masz szansę na P2 okupowane obecnie przez Łukasza "Vipera" Pisarczuka. Trzy wyścigi i 60 punktów do zdobycia. Będzie walka o P2 czy raczej skupisz się na obronie trzeciej pozycji?
- Viper w tym sezonie raczej regularnie był nieco szybszy ode mnie, tak więc realistycznie patrząc szanse na v-ce mistrzostwo są niewielkie. Szczególnie teraz kiedy (Viper) dołączył do naszego zespołu. Podium w generalce to byłby i tak ogromny i niespodziewany sukces.
(P11) Maciej Pasnicki
Podobnie jak dla Krystiana, wyścig o GP Niemiec był Twoim debiutem w Lidze F1'79. Co skłoniło Cię do spróbowania sił w bolidach z epoki?
- Przeszło 2 lat chodziła za mną tą liga, aż w końcu w kalendarzu pojawił się Nord, więc postanowiłem że ściągnę mod i wystartuje. Akurat zrobiłem do dosyć niedawno, prawie tuż przed GP Niemiec i po krótkim treningu stwierdziłem że pojadę. Taka trochę spontaniczna decyzja. Szczepan i Krystik pomogli mi trochę ją podjąć.
Wyścigu nie zaliczysz chyba do udanych ponieważ nie dojechałeś do mety. Mimo wszystko powiedz nam jak się jechało.
- Mod jest interesujący ale dosyć wymagający, szczególnie w trakcie bezpośredniej walki z innymi zawodnikami. No i niestety wdałem się w kilka potyczek i po jednej z nich zginąłem . Jak bym się na początku urwał z peletonu i jechał samotnie, to bym do mety na pewno dojechał. Zabrakło trochę doświadczenia w tych potworkach.
Kolejny wyścig będzie czymś specjalnym i wyjątkowym, potworki staną do walki w piekle. Tego nie można przegapić, zatem widzimy się na Nordschleife
