Dwunasta i zarazem ostatnia runda Mistrzostw Świata Samochodów Turystycznych sezonu 2008 jest już za nami.

Finał tegorocznej edycji WTCC odbył się na chińskim ulicznym obiekcie Macau, znanym pod nazwą Guia Circuit. Kierowcy mieli okazję po raz pierwszy w tym sezonie rywalizować na trasie wyznaczonej na publicznych drogach. Tor ten ma ponad 6 kilometrów długości, jest bardzo wąski (w najwęższym punkcie ma jedyne 7 metrów szerokości!), a jego nawierzchnia jest nierówna i mało przyczepna. Na jedno okrążenie toru w Macau składa się 19 zakrętów o niezwykle zróżnicowanej charakterystyce dwie krótkie proste oraz nadzwyczajnie długa, jak na tory uliczne, prosta start/meta "złamana" dwoma zakrętami pokonywanymi na w pełni otwartej przepustnicy. Przez większość okrążenia kierowcy muszą składać samochód z jednego zakrętu w drugi, więc kluczowe są tutaj: perfekcyjna znajomość toru, dobry rytm jazdy, a także odpowiedni setup - samochód musi dobrze radzić sobie w zakrętach i na dohamowaniach jednocześnie nie tracąc zbyt dużej ilości czasu w szybkiej sekcji. W Chinach kierowcy osiągają najwyższe prędkości w sezonie przekraczające 250 km/h. Zmorą zawodników rywalizujących na tym obiekcie są charakterystyczne, żółto-czarne bandy wykonane przez firmę Armco - pokonanie całego dystansu wyścigu bez choćby jednego kontaktu z barierkami to spore osiągnięcie.
Treningi przed eventem zdominował Tomasz "Phantom" Kozdroń uzyskując imponujące czasy przede wszystkim w skrajnych sektorach toru. Najbliżsi jego wyniku byli Jakub "Qbekbear" Niedźwiedź oraz Paweł "Gofer" Gołda powracający po dłuższej nieobecności do startów - obaj jednak nie zdołali zbliżyć się do Phantoma na mniej niż 1.3 sekundy. W tabeli czasów w tym miejscu zauważamy kolejną cezurę - następni zawodnicy (Rafał "RafQ" Kucharzyk, Jakub "Ponte15" Strumidło, Marcin "Marcin89" Maliński) byli wolniejsi od Tomka Kozdronia aż o ponad 2 sekundy.

Jak łatwo się było domyślić, kwalifikacje padły łupem wspomnianego wyżej kierowcy Chevroleta Lacetti. O miejsce obok Phantoma walczyli zacięcie Qbekbear oraz Gofer - z obu kierowców Seata Leona ten ostatni okazał się nieznacznie szybszy. Czwarte miejsce zajął Marcin89. Piąty był RafQ, a szósty wicelider klasyfikacji generalnej Sebastian "Zyryx" Taper. Niezbyt udane kwalifikacje pogrzebały iluzoryczne szanse Sebastiana "G.Marka" Grabiasa na wydarcie w ostatniej chwili wicemistrzostwa z rąk Zyryxa.
Pierwsza czwórka kwalifikacji rozstrzygnęła miejsca na podium pierwszego wyścigu między sobą. Nieudany start zaliczył Phantom, za to tylny napęd BMW świetnie wykorzystał Marcin89 - w związku z tym tych dwóch kierowców "zamieniło się" miejscami. Marcin do końca wyścigu nie oddał zdobytego na starcie pierwszego miejsca i przypieczętował swoje mistrzostwo. Gofer bez większych problemów dotarł na drugim miejscu. Na trzeciej pozycji dojechał do mety Qbekbear, którego przez cały wyścig atakował zaciekle Phantom. Kierowca Leona zdołał odeprzeć ataki, jednak jego przewaga na mecie wynosiła jedynie kilka dziesiątych sekundy. Piąte i szóste miejsce padło łupem kierowców Hond - RafQa i G.Marka. W pierwszym wyścigu nie obyło bez dramatycznych wydarzeń - na pierwszym zakręcie prosty i niewymuszony błąd popełnił Michał "MaXyM" Kożusznik. Nie zmieścił się on w pierwszym zakręcie i pechowo trafił w wyrwę w barierze - uderzenie było na tyle mocne, że MaXyM, jak sam to poetycko opisuje na gorąco po wyścigu, "wyleciał przez przednią szybę wpadając w tłum kibiców i tylko to uratowało go od ogni piekielnych". Na kolejnym szybkim łuku, zakręcie numer 2, doszło do dwóch niebezpiecznych incydentów - pomiędzy Zyryxem a SnikerSem oraz BzYczkiem i Lesiem. Przyczyną były w obu

przypadkach nieco zbyt optymistyczne ataki, które doprowadziły do lekkich kontaktów między samochodami. Jednak przy tej prędkości opanowanie auta w takiej sytuacji jest niezwykle trudne i czasami cierpieli też na tym zawodnicy jadący z tyłu - na przykład Ponte15, który uderzył w spinującego BzYczka i poniósł dużą stratę czasową.
Drugi wyścig fatalnie rozpoczął się, a właściwie nawet nie rozpoczął się dla Jakuba "Qbekbeara" Niedźwiedzia, który ze względu na problemy techniczne nie zdążył stawić się na starcie. Postawiło to pod znakiem zapytania jego wysoką, piątą pozycję w klasyfikacji generalnej, którą wywalczył sobie chwilę wcześniej w R1. W czołówce ponownie obyło się bez niespodzianek, może z wyjątkiem drugiego miejsca Grzegorza "Grigorjija" Wójcikiewicza, dla którego start na Macau był tylko gościnnym występem w WTCC. Zwyciężył Tomasz "Phantom" Kozdroń, którego tempo było nieosiągalne dla nikogo innego - do mety dojechał z niespełna pięćdziesięciosekundową przewagą nad kierowcą BMW. Ostatnie miejsce na podium padło łupem Rafała "RafQ" Kucharzyka. Czwarte, piąte i szóste miejsce to kolejno: Paweł "Gofer" Gołda, Tomasz "tombo" Bożko i Sebastian "Zyryx" Taper. Kluczowym momentem wyścigu, w którym wielu kierowców odpadło, a kilku kolejnych poniosło bardzo dużą stratę czasową był karambol na jednym z pierwszych okrążeń. W najwęższym miejscu toru o bandę zahaczył Marcin89, co postawiło jego BMW wpoprzek drogi. Spowodowało to ogromny karambol i zator w tym miejscu toru, w którym uczestniczyli: Rafał "RafQ" Kucharzyk, Maciej "dracon" Mielczarek, Tomasz "tombo" Bożko, Dariusz "dark2" Gawrysiak, Łukasz "SnikerS" Marcinkiewicz, Marek "LesiU" Leśniak, Artur "Art" Szykuła, Michał "MaXyM" Kożusznik i Marek "BzYczek" Jarmołowicz. A teraz zapraszamy na konferencję prasową, na którą zaprosiliśmy następujących kierowców:
- Marcin "Marcin89" Maliński (BMW 320si E90) - P1, DNF; Mistrz WTCC 2008 by SimRacingPL
- Sebastian "Zyryx" Taper (Seat Leon TDI) - P9, P6; Wicemistrz WTCC 2008 by SimRacingPL
- Sebastian "G.Mark" Grabias (Honda Accord) - P6, P8; II Wicemistrz WTCC 2008 by SimRacingPL
- Rafał "RafQ" Kucharzyk (Honda Accord) - P5, P3
- Paweł "Gofer" Gołda (Seat Leon) - P2, P4
- Grzegorz "Grigorji" Wójcikiewicz (BMW 320si E90) - P8, P2
- Tomasz "Phantom" Kozdroń (Chevrolet Lacetti) - P4, P1
Pytanie: Przed wyścigami na torze Macau mówiłeś, że bardzo lubisz tory uliczne i nie możesz doczekać się tego eventu. Czy jesteś zadowolony z rywalizacji w Chinach i w przyszłym roku podejdziesz do niej z podobnym nastawieniem ?
Marcin Maliński: Z pierwszego wyścigu jestem jak najbardziej zadowolony. Dobry start pozwolił mi na objęcie prowadzenia już na T2. Dalszy ciąg wyścigu to kontrolowanie przewagi nad Pawłem. Drugi wyścig niestety zakończył się dla mnie, przy próbie wyprzedzenia Grzegorza…
P: Co stało się w drugim wyścigu, gdzie musiałeś wycofać się z rywalizacji ? W końcu to twoje jedyne nieukończenie wyścigu w sezonie...
MM: Na wyjściu z zakrętu Dona Maria z Grzegorzem byliśmy już 2wide. Niestety nie ocenił poprawnie prędkości na zakręcie wiedząc, że nie jechał po BL. Odbił się od bandy i uderzył w bok mojego auta, przez co utraciłem nad nim panowanie. Próbowałem wyprostować auto, ale się to nie udało i za spinowałem. Było to na tyle wąskie miejsce na torze, że nie dało się obrócić. Jeden z nadjeżdżających kierowców nie wyhamował i uderzył we mnie. Następnie zjechałem do boksu, aby naprawić uszkodzenia i zalać paliwo do pełna. W końcówce wyścigu na zakręcie T2, auto nie spodziewanie zbyt mocno skręciło. Było to spowodowane przez zużyte opony i nie do końca naprawione BMW. Uderzyłem na tyle mocno w bandę, że dalsza jazda nie była już możliwa.
P: Twoim zadaniem na Macau było utrzymanie sporej przewagi nad G.Markiem - udało ci się je wypełnić w stu procentach. Mimo to miejsca zajęte przez ciebie w Chinach oscylują raczej wokół środka stawki. Czy jesteś w pełni zadowolony z tego startu ?
Sebastian Taper: Niezupełnie. Kwalifikacje poszły całkiem dobrze, ale w obu wyścigach popełniłem sporo błędów, które kosztowały mnie dużą ilość pozycji. Dlatego tego weekendu nie zaliczę raczej do udanych.
P: W drugim wyścigu mimo dobrej pozycji na gridzie dojechałeś z dużą stratą do zwycięzcy. Czy według ciebie miałeś szansę na ukończenie tego wyścigu w TOP3 ?
ST: Szanse miałem, ale tylko do ostatniego nawrotu na pierwszym okrążeniu (śmiech). Popełniłem tam fatalny w skutkach błąd, przez który straciłem przedni zderzak. Samochód zaczął się fatalnie prowadzić i musiałem zjechać na nieplanowany pitstop. To był koniec marzeń o TOP3.
P: Wyścigi na torze Macau nie były dla ciebie szczególnie udane, ale w sumie nie miałeś już większych szans na poprawę swojej sytuacji w klasyfikacji generalnej, więc zapytam bardziej ogólnie - czy podobał ci się ten jedyny uliczny event w sezonie ?
Sebastian Grabias: Średnio przepadam, za ulicznymi wyścigami, wymagają one bardzo precyzyjnej kierownicy.
Zadowolony z tych wyścigów nie jestem, aczkolwiek mogłem wygrać R2.
P: Czy jesteś zadowolony z tego ostatniego startu w tym sezonie ?
Rafał Kucharzyk: Jestem bardzo zadowolony z wyniku w Macau. Po fatalnym Oulton i trudnym weekendzie na Charade wreszcie udało mi się uzyskać dobry wynik.
P: Czy lubisz takie obiekty jak Macau ?
RK: Bardzo lubię tory uliczne, gdyż wymagają ciągłej koncentracji i nie wybaczają błędów.
P: Drugie i czwarte miejsce w Macau to chyba udany comeback ?
Paweł Gołda: Plan na pierwszy wyścig zakładał P1 (uśmiech). Niestety przegrałem na pierwszym zakręcie z Marcinem i już do samej mety kolejność się nie zmieniła. Z drugiego wyścigu jestem bardziej zadowolony, bo mimo startu z P8 i udziału w karambolu udało sie dojechać na czwartej pozycji. Generalnie powrót udany, ale nie tak jak oczekiwałem.
P: Po wyścigu na Donington odpuściłeś sobie ligę WTCC i wróciłeś dopiero teraz, na zakończenie sezonu. Jaki był powód tej decyzji ?
PG: Po prostu brak czasu na treningi. Na ostatni wyścig udało mi się wygospodarować go trochę dzięki przerwie świątecznej, więc postanowiłem z przytupem zakończyć sezon.
P: Macau to jedyny event ligi WTCC z twoim udziałem. Dlaczego postanowiłeś wystartować akurat tutaj ?
Grzegorz Wójcikiewicz: Moim celem nie był start akurat na Macau. Po wprowadzeniu trybu kariery chciałem się załapać na parę punktów, a tak się składa, że zawsze mi WTCC chodziło po głowie, więc postanowiłem wystartować. Na Charade już było trochę za późno także zostało mi Macau.
P: Czy jesteś zadowolony z tego gościnnego startu ?
GW: Jak najbardziej. Chociaż muszę powiedzieć, że miałem dużo szczęścia, bo rywale byli bardzo szybcy.
P: W Macau od początku treningów byłeś zdecydowanie najlepszy. Skąd ta wysoka forma na tym ulicznym obiekcie ?
Tomasz Kozdroń: Macau jest moim ulubionym torem, czego nie ukrywałem, więc przyjemnie mi się przejeżdżało każe pojedyncze okrążenie. Jeśli chodzi o różnice do pozostałych, to być może nie przyłożyli się dostatecznie do treningów. Auto również dobrze się tu spisywało, a jako że miałem małą karę wagową mogłem cisnąć na „maksa”.
P: Mimo to w pierwszym wyścigu zająłeś dopiero czwarte miejsce. Dlaczego nie udało ci się obronić pierwszego miejsca na gridzie ?
TK: Od kilku wyścigów miałem słabe starty. Było to spowodowane moimi nastawami auta, lecz także mój czas reakcji na starcie nie był dostatecznie szybki. Już po T1 znalazłem się na p4 za Qbekbearem. Bronił się dostatecznie dobrze i agresywnie. Nie po pełnił błędu i nie udało mi się go wyprzedzić, gdyż nie chciałem zbytnio ryzykować wypadku.
P: Teraz chciałbym, aby każdy z was podsumował ten sezon ze swojej perspektywy oraz zdradził swoje plany na przyszły rok.
MM: Był to dla mnie udany sezon. Za pewne miałem też trochę szczęścia, że w większości wyścigów nie dochodziło do większych kolizji. Jedynym problemem było ustawienie dobrego setupu przed wyścigiem. Musiałem trochę więcej nad tym popracować, aby zniwelować podsterowność i poprawić stabilność auta. W przyszłym sezonie zapewne nie będę startować w WTCC. Na obecną chwilę zastanawiam się nad serią klasycznych samochodów.
ST: Jestem bardzo zadowolony z tego sezonu. Był to dopiero mój drugi sezon w autach turystycznych i 2 pozycja w klasyfikacji generalnej zupełnie mnie satysfakcjonuje. Myślę, że w kolejnym sezonie skupię się wyłącznie na serii WTCC, ponieważ chciałbym tym razem powalczyć o mistrzostwo.
SG: Zaczęło się super, niestety dla mnie pojawiła się maszynka, budzącą dużo kontrowersji, na której akurat ja bardzo dużo ucierpiałem, wtedy jeszcze nie znałem jej zasady działania; potem kilka udanych wyścigów (głównie R1) bo w R2, po odwróceniu stawki, czasami zaplątywałem się w jakieś bijatyki na torze. Wszystko mniej więcej układało się do Snetterton (P2, P1). Ale potem wydarzyła się istna katastrofa, Brno, gdzie szanse na dobre punkty utraciłem w T1, Brands Hatch, i Oschersleben, mimo dobrych czasów kręconych na tych torach, wywiozłem małe punkciki. Miałem jeszcze małe szanse na P2, ale też nie wszystko poszło zgodnie z planem. Ostatecznie mam P3, czyli minimum jakie miało być na ten sezon. Mój cel na przyszły sezon to jak zwykle walka o wygraną.
RK: Debiutowałem tak naprawdę w połowie sezonu.Zważywszy na wysoki poziom tej serii i moje niewielkie doświadczenie mogę być bardzo zadowolony z uzyskiwanych wyników. Mam nadzieje że w przyszłym roku będę mógł objechać pełny sezon w jednej z serii wyścigowych.Nie wiem czy to będzie WTCC czy może FIA GT. Decyzje podejmę po przedsezonowych testach.
PG: Mam mieszane uczucia co do minionego sezonu. Z jednej strony udane starty w V8 Supercars i pierwsze podium w generalce w karierze. Z drugiej występy w kratkę w pozostałych seriach co spowodowało przeciętne wyniki. Podsumowując, wakacje bardzo dobre, pozostała cześć sezonu - do kitu. Gdy był czas na trening - były wyniki. Teraz na SimracingPL jest taka konkurencja, że bez solidnego treningu nie można walczyć o czołowe pozycje. Moje plany ? Na razie rekreacyjnie Liga GP2, bo czasu też nie ma zbyt wiele. Dalszych planów nie mam.
GW: Ten sezon był dla mnie początkiem w simracingu, dlatego nie przywiązuję szczególnej uwagi dotychczasowym wynikom. Jednak muszę powiedzieć, że jestem bardzo zadowolony i postaram się w pełni wykorzystać doświadczenie które zdobyłem. W przyszłym sezonie z pewnością będę startował w FIA GT. Chciałbym jeździć w GT1 jak dotychczas, ale nie wiem czy zdążę nazbierać tyle punktów rating. Jeśli się nie uda to zostaje jeszcze GT2. Ostatnio testowałem samochody tej klasy i muszę przyznać, że jeździ się bardzo przyjemnie, także wielkiej straty nie będzie. Oczywiście, jeśli będą jakieś dodatkowe rozgrywki to też chętnie wezmę w nich udział. Nie wykluczam oczywiście gościnnych startów w WTCC.
TK: Sezon 2008 to mój debiut w wyścigach samochodów turystycznych. Jestem zadowolony ze zdobycia cennego doświadczenia, wywalczenia pierwszego Pole Position, najlepszego okrążenia w wyścigu oraz w końcu wygrania wyścigu kończącego sezon, które było zarazem moją pierwszą wizytą na podium. Nie obyło się bez problemów technicznych, które odebrały mi szanse walki o TOP10 w klasyfikacji generalnej, jednak z całego sezonu jestem usatysfakcjonowany. Bo było mnóstwo emocji, ciekawej walki a czas spędzony w trakcie wyścigów oraz treningów przebiegał w miłej i sportowej atmosferze. W następnym sezonie Team Chevroleta planuje wystawić mocny fabryczny zespół. Nie mam jeszcze podpisanego kontraktu, jednak myślę, że wszystko wyjaśni się po testach. W indywidualnej klasyfikacji mam nadzieje zając lepsze miejsce niż w poprzednim roku.