Za nami drugi wyścig sezonu, który dostarczył nam ogromnej dawki emocji, której nie doświadczyliśmy od wielu wyścigów. Na starcie stanęło 24 kierowców, którzy pokazali nam piękną i czystą walkę na torze. Wyścig pełen był dramatów i niespodziewanych zwrotów akcji. O to co działo się na torze, postanowiłem zapytać trzech kierowców.

Piotr Karasiewicz „Karas” P1 – Mercedes GP Petronas
Na starcie zagwarantowałeś nam duża dawkę emocji. Przez cały wyścig próbowałeś uporać się z problemami technicznymi które nie ustąpiły aż do mety. Jednak jak można było się spodziewać zająłeś pierwsze miejsce. Myślisz, że ktoś/coś jest w stanie przerwać twoją dominację?
- Ja bym tego dominacja nie nazwał, bo dopiero dwa wyścigi za nami, ale ten sezon układa się o wiele lepiej niż ten poprzedni. Biorąc pod uwagę, ze Mój teammate nabiera tempa, inne zespoły w pocie czoła pracują nad usprawnieniami w bolidach, setupach, myślę że w połowie sezonu możemy mieć naprawdę wyrównaną stawkę walczącą o czołowe lokaty w wyścigach. Ja postanowiłem sobie wygrać jak największa ilość wyścigów w sezonie...co najmniej 10

, a czy się to uda to zobaczymy. Na początku sezonu miałem zbyt mało motywacji, ale wiosna za pasem wiec ochota do jeżdżenia będzie większa

i wyniki powinny być również lepsze

Łukasz Szlęzak „Splott” P4 Mercedes GP Petronas
To był niezwykle pechowy wyścig dla Ciebie, ze szczęśliwym zakończeniem. Niespodziewany kontakt z bandą, który zaowocował wizytą w pit stopie. Do tego nieułatwiający życia dublujący. Mimo tylu utrudnień zdołałeś dojechać na P4. Po wyścigu byłeś bardzo nie zadowolony z wyniku. Co według Ciebie poszło nie tak?
- Dzień dobry, chciałbym wpierw podziękować za to - że to mój pierwszy oficjalny wywiad na SimracingPL. Jestem tym faktem zaszczycony. Wracając do wyścigu, dojechałem cudem na P4. Dublujący przeszkadzali wszystkim, nie tylko mi więc nie będę zwalać winy na nich - w końcu też się starają i jadą swoje wyścigi. Przede wszystkim zawiodło - jak zawsze zresztą - takie nie mechaniczne coś między kierownicą a kubełkiem. Popełniłem masę błędów drobniejszych i tych większych. Wszystko zaczęło się od zepsutego Q3, i startowałem z P3. Dzięki temu "otworzyłem" drogę na atomowy start Panu Adamowi "Guldudo" Koblowi i oczywiście z tego prezentu skorzystał natychmiast. Tak więc pierwszy stint był poświęcony dogonieniu i wyprzedzeniu Gula. Lecz tempo nie miałem najlepsze, nie mogłem wczuć się w bolid. Drobne błędy i powolutku traciłem prowadzącą dwójkę z oczu. Po pierwszym pitstopie było już bardzo dobrze - tempo miałem Karasia i nie popełniałem błędów. Niestety z wielu powodów nagle "pocałowałem" bandę i musiałem wcześniej wykonać 2 pitstop. Byłem wściekły, troszkę błędów popełniałem ale tempo miałem znakomite do końca wyścigu. Pod koniec dogoniłem Telissa i Gula i dołączyłem się do walki o P2. Było ciężko, każdy jechał wszystko i bezbłędnie. Nagle zdarzył się cud i Gul popełnił drobny błąd i od razu wskoczyłem na P3. Chwila ryzykownej walki i sam siebie za to ukarałem - podczas wyprzedzania od wewnętrznej całkowicie się zagapiłem i potężnie przestrzeliłem hamowanie. Cud że znów nie było pocałunku z bandą. Do teraz jestem zdziwiony jak to się mogło zdarzyć. I podium uciekło. Przynajmniej kibice mieli niezłe emocje.
Mogę się jedynie pocieszać tym, że Karaś zdobył P1 i w generalce Mercedes wysunął się na prowadzenie. Lecz z siebie jestem kompletnie niezadowolony, nie tego oczekiwałem...
Pozdrawiam

Bernard Szydłowski „NAD” P7 AT&T Williams F1
Wyścig w Albert Park był niesamowity w Twoim wykonaniu. Startowałeś z ostatniej 24 pozycji przez co musiałeś się przebijać przez słabszych kierowców. Wielką przeszkodą na drodze ku większej ilości punktów okazał się Rafalgt, z którym stoczyłeś wielki bój. Dopiero na ostatnich okrążenia zdołałeś go wyprzedzić i wywalczyć 7 miejsce. Myślisz, że krążąca opinia o tym, że był to jeden z najtrudniejszych wyścigów w twojej karierze jest prawdziwa?
- Dzięki za miłe słowa . Tak się złożyło ze z powodu awarii bolidu nie mogłem startować w kwalifikacjach. Wskutek czego start z ostatniej pozycji. W ogóle to się cieszyłem ze mogłem wystartować w tym wyścigu. A przebijanie się było na prawdę interesujące.
Miewałem w swojej karierze o wiele trudniejsze wyścigi, wiec nie zgodzę się z tą opinia.
A jakie masz oczekiwania na najbliższy wyścig? Myślisz, że ty lub twój kolega z teamu będziecie w stanie wygrać z Karasiem, który obecnie wydaje się bez konkurencyjny.
- Ja na pewno nie, nie wiem czy w ogóle na tym portalu zdążę jeszcze jakiś wyścig wygrać , ponieważ moja kariera ma się ku końcowi, w tamtym sezonie po GP Japonii miałem mały wypadek i już wtedy chciałem ją zakończyć. Lekarze jednak postarali się co nieco ,wiec jeszcze jestem i w tym sezonie. A Gul to myślę, że jak najbardziej. Szkoda tylko ze w secie zbyt dużo nie można już zdziałać.
Do wrażeń z wyścigu zapraszam do tematu ->
LINK