Szukaj:
PL EN ES
Polecamy



Kalendarz treningów






Alfaholicy_SimRacingPL Server
Wróć   SimRacing wyścigi online > Archiwum > Liga NR2003 Nascar

NASCAR PRS Cup Series 2006/2007 - Runda1 - Atlanta

Zarejestruj się Projects Kalendarz Szukaj Dzisiejsze posty Zaznacz Wszystkie Fora jako Przeczytane

Liga NR2003 Nascar Liga NR2003 Nascar

Odpowiedz
LinkBack Narzędzia wątku Wygląd
stare 27-10-2006, 15:38   Post #1 (permalink)
Awatar Kawaretti
 
Zarejestrowany: Aug 2004
Postów: 1.105
NASCAR PRS Cup Series 2006/2007 - Runda1 - Atlanta

Sezon 2006/2007 wystartował. Przez cały tydzień najwierniejsi fani oczekiwali tego wydarzenia koczując w miasteczku namiotowym, jakie powstało przed wejściem na wspaniały obiekt owalnego toru w Atlancie. Wytrwali kibice nie zawiedli się - frekwencja dopisała nie tylko na trybunach, lecz także wśród kierowców. Było to nie lada niespodzianką tak dla obserwatorów jak i dla organizatorów. Organizatorzy jeszcze dzień przed inauguracja uwijali się w pocie czoła by znów zawyły silniki.
Silny porywisty wiatr z zachodu, schłodził temperaturę powietrza i uczynił niemal ekstremalnymi warunki na torze, a to zapowiadało ekscytujący wyścig. Był płacz, łzy i była radość. Ktoś osiwiał, ktoś oniemiał, ktoś przytył, a ktoś schudł, ale po kolei...

Gdy wskazówka z wolna zaczęła zbliżać się do 21, na trybunach dostrzec można było wyraźne poruszenie. Na torze pojawili się pierwsi kierowcy. Wśród starych wyjadaczy nie zabrakło debiutantów - Adrian Czuchaj, zwany w światku jako ‘Dees’ i Jarosław Nowicki o groźnym pseudonimie ‘dragoo’. Po dwudziestominutowej sesji Practice 13 z 15 kierowców odnotowało swoje czasy. Wśród nich najszybszy okazał się Tomasz Żminda – który czasem 28,217 s potwierdził, że w pełni zasłużył na wywalczone w letniej lidze miano najlepszego hotlapera. Jak się potem okazało był to najszybsze okrążenie weekendu.

Kwadrans po 21:00 tętno widzów przyspieszyło, aż było czuć jak pulsuje w żyłach krew. Kamery skierowane były na kierowców kolejno pojawiających się na owalu. Każdy chciał uzyskać jak najlepszy wynik kwalifikacji. Nagle na ułamek sekundy realizator transmisji skierował obraz na trybunę. Szybkie zbliżenie widoku i wszystko było jasne. We własnej osobie siedział Juan P.M. – stałego bywalca nie mogło go zabraknąć. Tym razem bez swoich czarnych okularów, które przysłoniły by cień obłędu i zazdrości w oczach, za to z ręcznikiem w prawej ręce i wiadrem na siedzeniu tuż obok. Realizator znów przeniósł się na tor by śledzić okrążenie z Szymonem Tworzem – deklarującym przed wyścigiem aspiracje do pierwszego miejsca startowego. Szymon właśnie wchodził w pierwszy zakręt (bzzyyy) ostro, wręcz agresywnie złamał samochód w pół (bzyyy) i niczym partner prowadzący swą partnerkę w tangu bezbłędnie wykonał idealny skręt (bzyy). Druga prosta.
Kamera znów uchwyciła Juana P.M. – jak zwolna sięga po ręczniczek, przesuwa go po czole, by po chwili wycisnąć do wiadra pierwsze krople potu.

Szymon T. już na wejściu w T3 (bzyy). Prędkościomierz osiągnął 200 MPH. Zapowiadał się dobry czas. Szymon zszedł do appron. Noga z gazu, ach co się stało? Czemu tak nisko? czemu tak późno dodał gaz?. Chwila dekoncentracji, samochód obróciło i z wielką siłą walnął w bandę, wnet mijając linię S/F na dachu – sunąc do góry nogami z końcowym czasem 31.778. Uśmiech wśród widzów rysował się tylko na jednej twarzy - Juana P.M. trzymającego w drugiej ręce niewielkie pudełeczko po zapałkach. Jak się wyjaśniło w kasku Szymona znalazła się mała, niewinna mucha.

Konsternacja trybun nie trwała długo, gdyż szybko przerodziła się w zdumienie oto swoje kwalifikacje kończyli Tomasz Żminda (28,228 s.), Adam Kobel (28,364 s.) i Wiktor Bubniak (28,436 s.). Czwarte miejsce startowe obsadził Dariusz Maksajda, a piąte Wojtek Rakowski. Na bardzo dobrych pozycjach wyjściowych – szóstej i siódmej – znaleźli się debiutanci, odpowiednio Jarosław Nowicki i Adrian Czuchaj. Top10 kwalifikacji uzupełnili Krzysztof Waligórski, Krzysztof Migut i Ryszard Dominiczak, dalej znaleźli się Łukasz Kotecki, i stawiający pierwsze kroki w NASCAR - Konrad Maciejewski. Dopiero 13 miejsce przypadło Szymonowi Tworzowi, który miał startować przed Grzegorzem Lewkowiczem i Markiem Mazurkiwieczem. Ci dwaj ostatni nie ukończyli okrążeń pomiarowych, oszczędzając silniki przed wyścigiem.

Po kwalifikacjach, kierowcy, jak zwykle, mogli spacerowym tempem wykonać jeszcze kilka okrążeń. Na trybunach pojawiły się kramy z amerykańskimi fast foods - na drugi dzień prasa pisała, że w branży spożywczej przybyło o jednego milionera więcej. Paradoksem wielkim jest, że na samą myśl o tym najnudniejszym fragmencie nascarowego weekendu, branża reklamodawców zawsze z radością zaciera ręce. Całe 5 minut na reklamy, przy największej oglądalności musi robić wrażenie na każdym kto obraca się w świecie marketingu.
Rozgrzewka trwała, a czas wydawał się dążyć do nieskończoności. Wreszcie tor opustoszał. Rozległo się ‘Gentleman Start Your Engines’ i po chwili pojawiły się dwa rzędy wolno poruszających się pojazdów. Widzowie w milczeniu podążali za nimi wzrokiem. Ktoś z cicha odmierzał: „Trzy, dwa, jeden”. Zielona Flaga i Go! Go! Go!. Tomasz Żminda ruszył z kopyta niczym kulig, który rwie w piosence Skaldów. Z prawej strony Adam Kobel. Świetnie Dariusz Maksajda T1, T2, T3 i już był drugi spychając Adama na trzecią pozycję, zostawiając na czwartym miejscu Wiktora Bubniaka. Niefortunny start zanotował Krzysztof Migut, złapał spina już w pierwszym zakręcie. Samochód stracił przyczepność robiąc obrót o 180 stopni. Wszyscy starali się go ominąć. Chwila grozy na torze. Marek Mazurkiewicz chcąc uniknąć kontaktu z Krzysztofem wykonał ryzykowny manewr, stracił kontrolę nad samochodem, ale jego doświadczenie dało o sobie znać i opanował wóz tuż przed uderzeniem w bandę – to prawdziwy wirtuoz kierownicy. Jednak po 12 okrążeniach Marek M. wycofa się z wyścigu. W boksie zabraknie dla niego nowego kompletu opon., a podobno Juan P.M. siedział na czymś przypominającym kształtem ogromne koła sportowego samochodu serii NASCAR.
Mijały kolejne okrążenia i każde mogło przyprawić w zdumienie i wiele siwych włosów, a to za sprawą Konrada Maciejewskiego. Wyraźnie nie panował tego dnia nad samochodem. Najpierw niemal zepchnął z toru Łukasza Koteckiego (który na szczęście zachował zimną krew i zdołał utrzymać tor jazdy). Nieco później Konrad M. zanotował silne uderzenie we włączającego się do ruchu Ryszarda Dominiczaka – dla Ryszrda Dominiczaka oznaczało to koniec wyścigu. Chyba szczęśliwie dla rywalizacji pozostałych kierowców, na dwunastym okrążeniu, Konrad M. zakończył swój występ w Atlancie. Niestety pozostawił z ciężkimi obrażeniami jeszcze trzech kierowców – Wiktora Bubniaka, Wojtka Rakowskiego i Szymona Tworza. A oto jak do tego doszło. Lider wyścigu Tomasz Żminda rozpoczął manewr dublowania Konrada. Tomasz przejechał gładko, a za nim Dariusz Maksajda. Trzeci Adam Kobel, także spokojnie i bez przygód. Jadący czwarty Wiktor Bubniak (jeden z pretendentów do wygranej) nie miał tego szczęścia. Konrada wyniosło na zewnętrzną i trącił w tylny zderzak Wiktora. Sekundę później pędzący na piątej pozycji Wojciech Rakowski musiał awaryjnie zwolnić by nie wpaść na Konrada. Konsekwencją tego był poślizg Wojciecha. Już nadjeżdżał okupujący szóste miejsce Szymon Tworz. Jedyne co widział to unoszące się w powietrzu kłęby dymu. Opary gęstniały z każdym przejechanym metrem. Jakby tego było mało chmurę dymu powiększył sam inicjator zajścia, gdyż w ferworze zmagań z własnym autem także stracił przyczepność. Szymon był bez szans. Uderzył w Konrada, tracąc wiele setnych sekund i szansę na walkę o zwycięstwo. Dzięki całemu zajściu o trzy pozycję awansował Jarosław Nowicki oraz jadący tuż obok Arkadiusz Czuchaj. Przez następne cztery okrążenia Ci dwaj kierowcy toczyli zaciekły pojedynek o czwarte miejsce. Niestety w pewnym momencie Jarosław Nowicki popełnił błąd, który doprowadzi do poważnego kontaktu między nimi. Po zjeździe do pitu znów znaleźli się na bardziej odległych pozycjach. Na 28 okrążeniu doszło do zmiany lidera wyścigu. Na prowadzenie wysunął się Adam Kobel, spychając na drugą pozycję Tomasza Żmindę. Praktycznie już tylko Oni liczyli się w walce o zwycięstwo, mając przewagę, aż dwóch okrążeń do trzeciego Dariusza Maksajdy. Dariusz kilka minut wcześniej dostał silny podmuch wiatru, który niemal zmiótł go z nawierzchni. Skończyło się na ostrym hamowaniu i przymusowej wymianie ogumienia. Od 54 okrążenia Adam Kobel został samotnym liderem. Otóż Tomasz Żminda, gdy rozpoczynał swoje 54 okrążenie jeszcze nie widział co go czeka. Tuż za Tomaszem jechał wcześniej dublowany Krzysztof Migut. Obaj weszli w pierwszy zakręt, by po chwili wyjechać na drugą prostą. Krzysztof Migut nagle oniemiał. Samochód Tomasza jakby w ułamku sekundy znikł. Krzysztof Migut spojrzał do góry, a tu jakieś dziwne bliżej nie określone kształty. Cała widownia podniosła się z miejsc by lepiej zobaczyć to zjawisko. Ktoś krzyknął „To ptak!”, ktoś inny „ To samolot!” i nagle rozległ się chóralny aplauz z trybun :„To superkawa!”. Przed sekundą Tomasz Żminda z ogromnym impetem huknął w stojący na torze samochód Adriana Czuchaja. Auta uniosły się na wysokość by za moment runąć na ziemię bez szans na dalszą jazdę, a oba silniki pomknęły w kierunku wyciągniętych dłoni publiczności z siłą jaką Roberto Carlos podaje piłkę na trybunę. Na pewno, któryś z tych silników, chętnie złapaliby mechanicy zespołu ABW. Bowiem na 83 okrążenia przed końcem wyścigu właśnie awaria jednostki napędowej uniemożliwiła kontynuowanie jazdy najszybszemu kierowcy tego zespołu – Wojciechowi Rakowskiemu. Wyścig w Atlancie okazał się być survivalem, ale dostarczył wiele emocji. Zmagań nie ukończyli także Dariusz Maksajda i Szymon Twórz. Adam Kobel nie zagrożony zdołał dowieźć zwycięstwo do końca, z przewagą aż dwóch okrążeń nad drugim Wiktorem Bubniakiem. Podium uzupełnił Łukasz Kotecki. Świetnym debiutem popisał się Jarosław Nowicki. Wytrwałość i determinacja, mimo straty sześciu okrążeń do lidera, pozwoliły mu dojechać na czwartym miejscu. Piąty był Krzsztof Migut, a za nim znalazł się Krzysztof Waligórski. Ostatnim, który ujrzał flagę kończącą wyścig był Grzegorz Lewkowicz. Grzegorz miałby szansę na lepszy wynik, gdyby nie utrata łączności z zespołem przez co stracił sporo okrążeń w boksie czekając na naprawę tego defektu.

Za dwa tygodnie druga runda nowego sezonu. Przenosimy się na pierwszy w kalendarzu tor drogowy - Watkins Glen. Kto sięgnie po zwycięstwo? Kandydatów na najwyższe miejsce na podium nie brakuje, wszystko rozstrzygnie się na torze.
Kawaretti jest offline  
Rating: 42661 | Skill: 8.98 | OpenRating: 0
Odpowiedź z Cytatem
Odpowiedz

Bookmarks

Tagi
atlanta, cup, nascar, prs, runda1, series

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Wyłączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Włączony



Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 16:52.


Powered by vBulletin® Version 3.8.6
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Content Relevant URLs by vBSEO 3.6.0
SimRacingPL

no new posts

Logowanie
Login:
Hasło:
 Zarejestruj się!

354 osób online
352 Gości
2 Zalogowanych
Facebook
Administratorzy
Administracja portalu
Owner
McLaren
Senior Admin
lelu0
Summer RC Cup 2018
lelu0
Admins
SirDuncan - Historic (GiW) Admin
Moderators
Dmnick - Super Moderator
sobol - Moderator