Dokument: Truth in 24 - Audi na drodze do zwycięstwa w Le Mans w 2008 r.
W tym roku większość z nas choć na chwilę zasiądzie przed telewizorami lub monitorami i obejrzy fragment lub większość relacji z Le Mans. Jednak choćbyśmy obejrzeli całe 24 godziny na wszystkich dostępnych kanałach TV zobaczylibyśmy jedynie wierzchołek góry lodowej. Nie zorientowalibyśmy się jak wielkim przedsięwzięciem jest Le Mans i ile wysiłku kosztuje jego zorganizowanie, prowadzenie samochodów oraz kierowanie zespołem podczas tych 24 godzin.
W celu lepszego zrozumienia na co uczestnicy wyścigu się decydują i przez co przechodzą polecam gorąco film dokumentalny "Truth in 24" reżyserowany przez Keitha Crossrowa... z tym, że Keith nie reżyserował - on rzeźbił, modelował i wygładzał każdą sekundę filmu, dlatego efekt końcowy jest zwyczajnie powalający.
Film, którego narratorem jest Jason Statham, zawiera wszystkie elementy, które pozwolą nam odkryć tajemnicę sukcesu Audi. Rozpoczyna się powoli od krótkiego przedstawienia historii i filozofii Le Mans. Film nie koncentruje się tylko na samy wyścigu ale także na wyścigach poprzedzających Le Mans dlatego możemy obserwować drogę Audi do Le Mans. Relacja rozpoczyna się od wyścigu w Sebring aby poprzez Monza 1000 km zaprowadzić nas na tor La Sarthe gdzie przez ostatnie 60 minut filmu możemy oglądać walkę Audi i Peugeota. Informacje otrzymujemy nie tylko od narratora ale także od kierowców, techników, szefów zespołu oraz dzięki fragmentom relacji stacji telewizyjnych. Jednym z moich ulubionych fragmentów jest przewodnik po torze, po którym w 3:23 sek. oprowadza nas pełen pasji i uwielbienia dla tego toru, Allan Mc Nish.

Choć oczywiście finał filmu jest nam znany od początku bo opowiada historię z roku 2008, to w żaden sposób nie jest to w stanie odebrać nam przyjemności oglądania filmu. Film nie zawiera dłużyzn i skomplikowanej terminologii, nie skupia się na analizach i wykresach a przedstawia wyścigi w tej ciekawszej formie czyli: mamy pełno wypadków, trochę gagów i żarcików, wzruszeń i napięcia. Szczerze polecam ten film nawet do oglądania z dziewczyną w piątkowy wieczór.
Dla tych, którzy nie władają językiem Szekspira szczególnie w plebejskiej formie a la Jason Statham, bądź jego Niemieckiej czy Włoskiej odmianie proponuję pobrać tłumaczenie tego filmu wykonane przeze mnie i Groovyego.