Zgodzê siê z Jaruniem - W polsce rap nie umar³ - on nigdy siê nie narodzi³. W³a¶ciwie w USA rap te¿ nie narodzi³ siê, bo te szmat³awe melorymowane kawa³ki to nie muzyka, a rap to przecie¿ muzyka nie? Oczywi¶cie, pere³ki siê zdarzaj±, jednak to nie jest jaki¶ wyznacznik trendu. Rap to twór dla plebsu, wypada marnie nawet przy bardziej luzackich kawa³kach reagge. I nie, nie jestem wrogiem rapu i czarnoskórych, na którego kreowany jest ka¿dy, komu to co¶ siê nie podoba. Jestem wrogiem tandetnej twórczo¶ci. I nie pieprzyæ mi tutaj o g³êbokich tekstach, bo ws³uchiwa³em siê w niejeden kawa³ek i okaza³o siê, ¿e nie ma czego siê tu doszukiwaæ. ¦redni poziom pokazuje to co¶:
YouTube - Zipera - Bez cisnien - rêce opadaj±. Jaki mamy dorobek w Polsce? Jeden kawa³ek Liroya, Magika wypromowanego na bóstwo, bo raczy³ wyskoczyæ przez balkon zwalaj±c wszystko na schizofrenie (gdyby siê nie zabi³ nikt by nie wzdycha³ na s³uch o nim). Zwyk³e ch³opiêta z normalnych rodzin, które p³acz± jacy to z nich biedni blokersi byli w dzieciñstwie... i tak powsta³a Pakto... pfu Chocapic.
Teraz mamy wysyp elo fajnych nierobów, którzy tylko porównuj± swoje do¶wiadczenia muzyczne na podstawie, kto s³ucha bardziej undergroundowej muzy (choæ i tak wszystkie ich ulubione kawa³ki s± skomercjalizowane).